czwartek, 29 listopada 2012

Audiobooki na sportowo


Czasem śmieję się, że audiobooki wymyślono dla tych, którzy nie znoszą czytania, ale różne okoliczności zmuszają ich do poznania treści jakiejś książki. Do tej formy poznawania lektur odnosiłam się zawsze sceptycznie, bo nie umiałam z niej korzystać. Okazało się, że to kwestia przyzwyczajenia i płyta z lekturą jest dobra nie tylko na niechęć do czytania, ale także na chroniczny brak czasu, bowiem niemal każdego audiobooka można dziś przerzucić na każdy sprzęt odtwarzający i ... hulaj dusza, można zatracić się w słuchaniu w każdej sytuacji.  A i wybór audiobooków przeogromny - od klasyki poczynając po przewodniki, książki kucharskie. Nie pominięto też tematyki sportowej, bo oto na rynku 26 listopada ukazał się audiobook "Trzy mądre małpy" autorstwa Łukasza Grassa (wydaw. Ateria) - część pierwsza "Audiobiblioteki sportowca"
Jak czytamy na AUDEO książka Grassa to:

"Polska odpowiedź na książkę Harukiego Murakamiego "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu". Kiedy łapie cię zadyszka po wejściu na drugie piętro, a waga pokazuje trzy cyfry, możesz albo zaakceptować siebie, albo... wziąć się do roboty. Kiedy zawodowo jesteś na skraju wypalenia i przestajesz widzieć sens w tym, co robisz, możesz albo zaakceptować ten fakt, albo... wziąć się do roboty. Łukasz Grass w obu przypadkach wybrał to drugie rozwiązanie. Źródłem pozytywnych zmian był dla niego triathlon. "Trzy mądre małpy" nie są jednak ani poradnikiem, ani opisem drogi "od zera do bohatera". To bardzo intymny notatnik męża, ojca, dziennikarza i zawodnika. Po tej lekturze nabiera się ochoty, żeby wyłączyć telewizor, włożyć na nogi sportowe buty i iść pobiegać. A potem z nową energią można zacząć realizować swoje marzenia."

Nie wiem, czy przekona mnie odwoływanie się do Murakamiego, ale nazwisko mojego ulubionego dziennikarza pewnie tak. No i ważne, że nie jest to poradnik typu "co robić, żeby nic nie robić i do czegoś dojść", chociaż ... 



Dopisek
A co aktualnie w osobistych słuchawkach? "Trociny" Vargi - mp3 z audeo.pl. 
Ale o tym innym razem.



6 komentarzy:

  1. Lubię audiobooki, ale pod jednym warunkiem: najpierw muszę daną książkę przeczytać sama. Gdy już ją znam, słuchanie audiobooka to powtórka z czyjegoś czytania mi na głos z czasów dzieciństwa - uspokaja mnie to, bawi, urzeka. Jeśli jednak nie znam książki, zaczynam się irytować; wprawdzie wysłuchałam paru nieznanych mi wcześniej opowiadań du Maurier z audiobooka, ale nie sprawiały mi w pełni przyjemności, trochę męczyły i ciągnęły się wyraźnie (potem, gdy je czytałam, były znacznie bardziej interesujące). Przy "Okruchach dnia" Ishiguro też zaczęłam od słuchania audiobooka, ale szybko go wyłączyłam, bo słuchanie mnie drażniło - i wtedy zrozumiałam: potrzebuję najpierw przeczytać książkę. Denerwuje mnie po prostu sytuacja, gdy pierwszy odczyt książki jest odczytem w postaci cudzej interpretacji - a przecież czyjeś czytanie na głos to też interpretowanie. Dlatego potrafię czerpać przyjemność z audiobooka dopiero później, gdy już mój odczyt-interpretacja miał/-a miejsce.
    Fakt, audiobook jest bardzo wygodny, szczególnie gdy chce się z czymś zapoznać, a jest się w ciągłym biegu - jednak indywidualne upodobania biorą górę i nad wygodą.
    Audiobooki sportowe brzmią ciekawie, więc miłego słuchania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to wszystko prawda. Zawsze staram się mieć dwie wersje książki. Mogę wtedy mieć pewność, że niczego nie przeoczę. Zawsze doczytuję jakieś fragmenty.

      Usuń
  2. Jakoś nie przepadam za audiobookami, nie umiem się skupić na treści ;/
    Zapraszam na konkurs z firmą PRYMAT na danie świąteczne : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/11/konkurs-z-firma-prymat-edycja-swiateczna.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trudno się skupić. Sama łapię się na tym że "zawieszam się" podczas słuchana, ale to chyba kwestia wprawy. Swój pierwszy audiobook wspominam koszmarnie. Połowa mi uciekła :-)

      Usuń
  3. Jestem ciekaw Twoich wrażeń z "Trocin" w wykonaniu Jakubika. Gdy byłem na spotkaniu autorskim z Vargą, Jakubik odczytywał swój ulubiony fragment książki... Na początku mnie nie przekonał, ale wraz z lekturą, gdy obniżał głos, czy stawiał pauzy w tekście... Robił niezłe wrażenie. Książka bardzo dobra, choć... przerażająca. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wrażenia będą stricte subiektywne, lubię Vargę. Urzekł mnie "Tequilą". Była to moja pierwsza książka tego autora, uśmiałam się jak nigdy.

      Usuń

"Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje" - Menander