poniedziałek, 9 stycznia 2017

Trochę reklamy


Proszę się nie przerażać, to reklama w szczytnym celu. Zrobiła nam się zima, doskwiera mróz. Nie tylko nam, ale bezdomnym zwierzakom przede wszystkim. Choć często zdarzają się przypadki, że w przydomowej zagrodzie zamarza pies na przykrótkim łańcuchu. Nie chcę tu epatować nieszczęściem, ale życie jak się okazuje, jest jakie jest. Nie tylko wszystko jest piękne i miłe. Od lat wspieram TOZ w swoim mieście. Nie są to jakieś spektakularne akcje, ale zawsze udaje mi się coś podrzucić na licytację. Bazarki na rzecz zwierząt to jedna z często stosowanych metod uzyskiwania środków na karmę czy domki dla zwierząt. Środki to niewielkie, ale jednak są. Nie mijajcie takich akcji obojętnie, bo każda złotówka ma znaczenie.



Dlaczego piszę o tym tu na blogu książkowym?  Mogłabym powiedzieć, że każde miejsce jest dobre, ale ja chcę, o czym innym. Na takich bazarkach często są wystawiane książki, które można kupić za grosze. Nie zawsze jest jednak tak, że chętny się znajdzie. Zazwyczaj zainteresowanie jest umiarkowane.  W tej chwili na bazarku można zawalczyć o audiobooki:






Oprócz tego do zdobycia książki tradycyjne:






Zapraszam serdecznie na bazarek. Może akurat, coś komuś przypadnie do gustu - klik  i bardzo, bardzo dziękuję Natannie, która dzielnie wspiera nasze akcje :) :)

Koty szukają domu:

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Próbuję się zmotywować do pisania

Chyba najlepszą taką motywacją jest udział w wyzwaniu. Wyzwanie krótkodystansowe, więc może wytrwam. W końcu czytam, może w tym roku nie za wiele, ale jednak coś. Na blogu "Cząstka mnie" znalazłam takie oto wyzwanie, które niewiele ode mnie wymaga. Mam tylko czytać i oby jak najwięcej. Mnie, zasypanej książkami do przeczytania, taka forma odpowiada. Dostosowywanie się do rzucanych w różnych wyzwaniach haseł przekracza moje możliwości fizyczne do przekopywania się przez sterty książek upychanych gdzie bądź. Pewnie daleko mi do Marii Janion, ale mam podobnie. Książki na parapecie, pod parapetem, na komodzie, za komodą, na krzesłach i stu różnych półkach. No więc startuję, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni. Jakby ktoś miał ochotę się zmotywować,  to szczegóły na blogu "Cząstka mnie"



wtorek, 6 grudnia 2016

Kot w reklamówce czyli dzieje pewnego nieszczęśliwego kurczaka

Małomówny i rodzina
Małgorzata Musierowicz
Łódź, Akapit Press, brak roku wydania
256 s.

Przez Jeżycjadę nigdy nie przebrnęłam. Nie, żebym miała jakieś opory, zwyczajnie nie było okazji. Kiedyś z obowiązku zawodowego przeczytałam "Noelkę", z której zapamiętałam Rumunów żebrzących na ulicach. Nie pamiętałam jednak tytułu, który przypomniała mi Czajka i pod której wpływem zamówiłam książki Małgorzaty Musierowicz. Jak wspominałam, do zgłębienia tegoż cyklu przymierzałam się kilkakroć, ale jakoś nie wychodziło. Biblioteki nie posiadały w całości Jeżycjady, a jeśli już, to poszczególne tomy przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy. Pamiętam proponowaną mi przez Panią Bibliotekarkę "Szóstą klepkę". Wtedy jeszcze "Małomówny" nie wchodził w skład cyklu. "Klepka" była w totalnym rozkładzie. Coś takiego trudno nawet znaleźć w składzie makulatury. W każdym razie nie wzięłam, a zapał czytelniczy odpłynął w niebyt.


No więc, jak się rzekło, pod wpływem Czajki zamówiłam książki. Na razie trzy tomy. Zawsze zdążę dokupić. Dotarły wczoraj, a ja jestem właśnie po lekturze tomu zerowego "Małomówny i rodzina". Powieść sympatyczna, dowcipna, z wątkiem sensacyjnym, ale... Wszystko byłoby ok, gdyby nie Małomówny vel Franek, a raczej jego właścicielka Monisia vel Rzodkiew. Rzodkiew ratuje z opresji Franusia, bo tenże miał stanowić podstawę rodzinnego obiadu. Nie wiem, czy na miejscu kury (Franek okazał się być dziewczyną) byłabym zadowolona. Monisia ciąga ze sobą nieszczęsną kurę na smyczy z szalika, ściska z miłości, aż kurczakowi oczy wychodzą na wierzch, ciągnie za sobą w różne miejsca. Żywa maskotka. Wątek Franka przyćmił mi wszystko, co w książce pozytywne. Nie do śmiechu mi było, bo oto niedawno dostałam telefon od jednej z wolontariuszek Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami:.

- Jadę odebrać z adopcji Antosia (kocurek)*
- A czemuż to, co się stało? - dopytuję.
- Zadzwoniła do mnie pani i prosiła, by kota zabrać, bo jej dziecko nosi, go w reklamówce. - odpowiada

Franek noszony w reklamówce nie był, ale może wtedy reklamówek nie było, bowiem pierwsza wersja Małomównego powstała w roku 1974. Książce daję minus za tę kurę w reklamówce. Niejedno dziecię po przeczytaniu książki zechce mieć kurę na własność. Idą święta. Niech ta kura nie znajdzie się przypadkiem pod choinką, Czego sobie i zwierzakom różnej maści życzę.

-----------------------------------------
* Imię zminione

piątek, 13 maja 2016

Pani Maria

Poraża mnie informacja o Jej śmierci.
Wykopuję ze sterty książek "Każdy szczyt ma swój Czubaszek". Czytam i śmieję się. I zapominam, że Pani Marii już nie ma.


środa, 11 maja 2016

Córki niczyje. Pierwsze polskie wydanie

Taką oto wiadomość dostałam z Wydawnictwa MG i chętnie się z nią dzielę, bo Wilkie Collins dawno w moich planach. Co innego jednak planować, a co innego realizacja. Słowem MG mnie zmobilizowało. Z wirtualnej półki wyciągam na światło dzienne "Kobietę w bieli" i "Kamień księżycowy". Przed nami, dzięki Wydawnictwu MG, kolejna atrakcja. 

"MG kolejną książką wraca do publikowania nigdy dotąd niewydanych w Polsce powieści klasycznych.

Wilkie Collins znany jest w Polsce z takich książek jak Kobieta w bieli, Kamień księżycowy czy Tajemnica pałacu w Wenecji.



Tym razem proponujemy Czytelnikom pierwsze polskie wydanie powieści Córki niczyje, jednego z najbardziej poczytnych i cenionych dzieł tego dziewiętnastowiecznego autora, uważanego za prekursora powieści sensacyjnej i detektywistycznej.

Po tragicznej śmierci obojga rodziców wiodące dotąd idylliczne życie Magdalen i Nora Vanstone odkrywają nagle, że urodziły się jako nieślubne dzieci i na własnej skórze przekonują się, co oznacza piętno społeczne. Pozbawione jakiegokolwiek spadku, wyrzucone z domu, w którym spędziły dzieciństwo, i odarte nawet z prawa do własnego nazwiska, muszą nauczyć się radzić sobie same. Zrównoważona Nora postanawia zostać guwernantką, ale jej dynamiczna i niezależna siostra Magdalen ma inny pomysł: zdecydowana za wszelką cenę odzyskać majątek rodziców i swoje dobre imię, planuje zemstę. W osiągnięciu celu mają jej pomóc niebanalna uroda i talent aktorski oraz niejaki kapitan Wragge – daleki krewny jej matki i zawodowy oszust.


Córki niczyje ukażą się 18 maja."*

Zanim pojawią się "Córki..." poczytam "Kamień księżycowy"

poniedziałek, 1 lutego 2016

Carolyn G. Hart czyli Śmierć na życzenie

Na rynku nowa seria. Jako że słabość mam do seryjnych wydawnictw, kupiłam tom pierwszy, a potem drugi. Niby taka kolej rzeczy, ale tylko w przypadku, kiedy się pierwszy tom przeczytało. Co skłoniło mnie zatem do kupienia drugiego tomu? Kot na okładce. Chociaż notka na okładce pierwszego tomu też przemawiała za kupnem, bo "Carolyn Hart to autorka znanych i nagradzanych powieści kryminalnych (do tego podeszłam sceptycznie). Mieszka z mężem i kotami w Oklahomie (ta informacja była godna uwagi).

I tak , by przekonać się, czy kot w powieści rzeczywiście jest, rozpoczęłam czytanie. Zapewniam wszystkich kociarzy, że jest. Wabi się Agatha. Czy coś Wam to mówi? Na pewno tak, a jeśli nie, to nic tylko rozejrzeć się za pierwszym tomem cyklu. A potem podjąć decyzję. Czytać nie czytać, oto jest pytanie. Dla tych, co się skuszą, informacja. Tomów ma być 25. I nie jest to reklama, bo sama z własnej nieprzymuszonej woli książki kupiłam i czytam. Powiem, że jak  na początek, jest bardzo interesująco.

Autorów posiadających koty bardzo lubię, więc nie mówcie mi, że powieści będą kiepskie.

czwartek, 7 stycznia 2016

Kocie sprawy

Jackson Galaxy
Joel Derfner
Kocia magia
Wydawnictwo Burda Książki
Rok wydania cop 2014
ISBN 978-83-7778-765-6
Ilość stron 264


Kto nie zna Jacksona? Pewnie każdy miłośnik kotów śledzi poczynania tego zaklinacza kotów w programie telewizyjnym "Kot z piekła rodem". Nie jestem stałym oglądaczem, ale kiedy przypadkiem wpadnę na Jacksona, oglądam z zainteresowaniem. Facet ciekawy, powiedziałabym ekscentryczny, ale i uczuciowy, pełen empatii dla zwierząt, kotów w szczególności. Nie raz i nie dwa widziałam, jak we wspomnianym programie Jackson płakał, kiedy mowa była o ewentualnym uśpieniu zwierzaka. Tak mamy, my posiadacze kotów, czy może podwładni kotów, bo to bliższe prawdy, kiedy w grę wchodzi zdrowie czy życie kota.

Dla kogo książka? Nie tylko dla posiadaczy kotów, bo kto się spodziewa, że kupił poradnik, to się srogo zawiedzie. Jest to przede wszystkim autobiografia Jacksona, zaskakująca, dramatyczna, pełna wzlotów i upadków. Nieodłącznymi towarzyszami jego życia są oczywiście koty, bo jak mogłoby być inaczej.

Nie będę opowiadać o Jacksonie, bo wszystko można wyczytać w książce. Uprzedzam, jest to swoista wiwisekcja, książka jest smutna, momentami wstrząsająca. Ale kiedy mamy do czynienia z ratowaniem zwierząt, nie jest to sprawa przyjemna, ani radosna. Radosna rzadko, tylko wtedy kiedy zwierza da się uratować, a nie zawsze tak jest.

Dziś odeszła Zuzia, podmarznięta na wiejskim podwórku. Pomoc przyszła zbyt późno. Walczyła kilka dni, ale nie udało się jej pomóc. Ktoś powie, to tylko kot. Zamarzają wszak bezdomni. Czasem mam wrażenie, że jeśli nie pomożesz kotu, nie podasz ręki bezdomnemu.

Na koniec chciałabym przytoczyć niewielki fragment posłowia:

"Przypuszczam, że czytacie tę książkę, ponieważ już wcześniej zetknęliście się ze zwierzętami. Mieliście swojego Benny'ego*. A jeśli nie mieliście, to będziecie go mieli. (...) Niech miłość do waszego Benny'ego się rozwinie, aż dosięgnie innych zwierzaków. "**

Autor wie, co mówi. Miłość do Benny'ego wyznaczyła mu drogę, pomogła wykaraskać  się z kłopotów. Bo nie tylko człowiek daje coś zwierzęciu, zwierzę też potrafi postawić człowieka na nogi. I o tym jest ta książka.


--------------------------
*   kot Jacksona
** Kocia magia. S. 251-251