poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Nowości z Wydawnictwa MG

Chyba największe zainteresowanie budzą we mnie książki z wątkiem biograficznym. Niedawno czytałam książkę poświęconą córce Stalina. Nielekko żyło się ludziom wokół tego tyrana. Nikt nie był pewny dnia ani godziny. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że Stalin nie oszczędzał też swoich najbliższych. Ciekawam, czym zasłużyli sobie na łaskę, bądź niełaskę nie tylko najbliżsi, ale i ludzie kultury. I oto wydawnictwo MG poleca książkę, którą chętnie przeczytam. 

Kwiecień to miesiąc, w którym obchodzimy światowy dzień książki. To chyba też dobry moment, żeby uświadomić sobie, w jakich warunkach przyszło tworzyć artystom w cieniu Stalina.
Piotr Kitrasiewicz tak właśnie zatytułował swoją najnowszą książkę. Artyści w cieniu Stalina. 



Opowiada w niej o losach czworga wybitnych artystów: Maryny Cwietajewej, Osipa Mandelsztama, Michaiła Bułhakowa i Sergiusza Eisensteina.


W tryby machiny uruchomionej przez krwawego sowieckiego dyktatora mógł wpaść każdy bez względu na zajmowaną pozycję, pochodzenie, zasługi, osiągnięcia. Ginęli komisarze ludowi, marszałkowie, sekretarze partyjni, inżynierowie, zasłużeni działacze rewolucji, a przede wszystkim masy zwykłych obywateli. Nie byli bezpieczni również artyści, który Stalin cenił szczególnie uważając, iż mają znaczny wpływ na umysły ludzkie, a nawet są „inżynierami dusz”.

Żyli w sowieckim państwie niczym na stoku czynnego wulkanu, bo nieobliczalny dyktator, kierując się irracjonalnymi podejrzeniami, osobistymi uprzedzeniami lub wiarą w donos, mógł w każdej chwili aresztować, zesłać do łagru lub zamordować. I robił to.
Mógł także, co również się zdarzało, nagradzać, rozsławiać i odznaczać, dawać mieszkania, samochody i dacze, zezwalać na zagraniczne wyjazdy. Jednak czas łaski trwał za zazwyczaj krótko. W kraju rządzonym przez Stalina nikt nie mógł czuć się bezpiecznie.


Książka ukaże się 18.04.2018
Notka Z wydawnictwa MG

czwartek, 1 marca 2018

Wieści z Wydawnictwa MG

A oto zapowiedź pierwszej marcowej premiery Wydawnictwa MG:

Kiedy w marcu zaczyna przygrzewać słońce coraz częściej marzymy o ogrodach. Książka 
Elizabeth von Arnim, Angielki, która pokochała Pomorze jest równocześnie fascynującym pamiętnikiem namiętnej ogrodniczki, która tworzy swój mały raj wśród pomorskich kartofli, łubinu i łanów zboża...


Był marzec 1896 roku. Na szczecińskim dworcu, który do dzisiaj niewiele się zmienił, wysiada z pociągu hrabina von Arnim i jej mąż. Czeka na nich powóz, którym jadą do pomorskich włości hrabiego, do wsi Nassenheide. Jest w zwyczaju, by nową szkołę otwierała żona dziedzica. Później Elizabeth idzie na samotny spacer do opuszczonego ogrodu. „Nie wiem, czy to zapach mokrej ziemi a może zbutwiałych liści przypomniał mi nagle dzieciństwo i wszystkie szczęśliwe dni, które przeżyłam w ogrodzie”.
W autobiograficznej powieści dowcipnie i z lekką ironią opisała codzienność pomorskiej wsi.

Przeżyłam liczne rozczarowania, ale chyba się już dużo nauczyłam. Pokora i upór
są prawie tak samo konieczne w ogrodnictwie jak deszcz i słońce, a każde niepowodzenie musi być odskocznią do uzyskania pożądanych rezultatów.

Książka została pięknie ozdobiona przez graficzkę, Zuzannę Malinowską ilustracjami kwiatów i roślin.
( Tekst Wydawnictwo MG )

poniedziałek, 19 lutego 2018

Kraszewski płodnym pisarzem był



Nic ja tu odkrywczego nie napisałam, ale że Kraszewski płodny był, to fakt ogólnie znany. Uchodzi dziś za pisarza nudnego. Mało kto wpada w entuzjazm słysząc to nazwisko. Znajoma moja swego czasu stwierdziła: A kto tego Kraszewskiego czyta? Chyba tylko emeryci. Sama podchodziłam do powieści Kraszewskiego z oporami. Aż w końcu sięgnęłam po "Starą baśń" - pierwszy tom z cyklu Dzieje Polski. Potem były kolejne tytuły,ale daleko mi jeszcze do końca. Pewnie nie przeczytam, ale jakoś się pnę po schodach historii. Może dawno byłabym w połowie co najmniej, gdyby wszystkie powieści były dostępne, a te dostępne przynajmniej w miarę dobrym stanie. Niestety, mało kto się kwapi, chodzi mi o wydawców, do zadawania się z Kraszewskim i innym pisarzami z lamusa, ale oto na horyzoncie jakiś czas temu pojawiło się światełko. Wydawnictwo MG wydaje debiutantów, ale i lamusowych pisarzy. W tym - Kraszewskiego, którego "Hrabina Cosel" pojawiła się niedawno na rynku księgarskim. Przeczytałam, a jakże. Książka starannie wydana, estetyczna okładka. Przeczytałam z przyjemnością, choć jak większość, znałam dzieje Anny Konstancji Hoym, a to za sprawą filmu Jerzego Antczaka w fantastycznej obsadzie.

Anna Konstancja na dwór króla Polski i elektora Saksonii zwabiona została podstępem. Mąż Anny, który żonę trzymał z dala od kochliwego króla, daje się wmanewrować w zakład dotyczący urody królewskiej kochanki i Anny. Która z nich piękniejsza? Stawka niebagatelna, więc Hoym wpada w pułapkę. Anna przybywa na dwór, ale nim zostanie królewską metresą, żąda od króla pisemnej deklaracji, że to ona zostanie prawowitą żoną po śmierci królowej. Zapewnienie pisemne otrzymuje, które po latach staje się przyczyną nieszczęścia Anny.


Wydawnictwo MG
cop. 2018
ISBN 978-83-7779-4446-3
352 strony
Oprawa twarda


Przyznam, że to jedna z lepszych powieści Kraszewskiego z tych, które znam, bo przeczytałam też większość powieści ludowych. Powieść ta, to pierwszy tom Trylogii Saskiej, w której skład wchodzą powieści:

1. Hrabina Cosel
2. Bruhl
3. Z siedmioletniej wojny

Mam nadzieję, że z czasem Wydawnictwo MG pokusi się o wydanie kolejnych części tej trylogii, bo trylogia intrygująca.

Na koniec dodam tylko, że Wydawnictwo MG obchodzi właśnie okrągły jubileusz - 10lecie istnienia.
Gratulacje!


A oto co piszą o swoim jubileuszu:

Pierwsze nasze książki ukazały się w ostatnim kwartale 2007 roku. Dziś chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy przez te lata z nami współpracowali: autorom, tłumaczom, blogerom, drukarzom, dziennikarzom, grafikom, hurtownikom, korektorom, księgarzom i wszystkim innym, których zapomnieliśmy wymienić. No i przede wszystkim czytelnikom!

Wydaliśmy prawie 300 tytułów. Naszym największym bestsellerem jest Zły Leopolda Tyrmanda, ale też Prowincja pełna marzeń Katarzyny Enerlich, Shirley Charlotte Brontë, W stronę Swanna Marcela Prousta, Idiota Fiodora Dostojewskiego, a ostatnio Inteligencja kwiatów i Życie pszczół Maurice’a Maeterlincka.

Mamy nadzieję, że pozostaniecie z nami na kolejne 10 lat!

Z poważaniem i serdecznością,

środa, 10 stycznia 2018

Książkowy dziennik pokładowy 10.01.2018

Jako że zastój czytelniczy dopadł mnie w poprzednim roku, to wciąż łudziłam się nadzieją, że Nowy Rok wszystko zmieni. Nie zmienił nic, jak zastój był, tak niechęć do czytania nieustającym elementem mojego życia. W stan "nieczytaniapermanentnego" wtrąciła mnie pewna książka, nie napiszę jaka, bo z wydawnictwa, które lubię i poważam. W każdym razie tak mnie zraziła, że litery układane w literaturę albo w "literaturę"zaczęły mnie napawać wstrętem. Szukam na to rady, nie powiem, że nie. Lekiem miały być książki słuchane, które nie zdały egzaminu przy tzw. słuchaniu do poduszki. Usypiają dokumentnie. Dobre są przy wszelkich robotach domowych, zwłaszcza gotowaniu, zmywaniu i tzw. ogarnianiu mieszkania, ale bez użycia odkurzacza i innej warczącej maszyny. W każdym razie audiobookom nie powiedziałam "nie", ale dalej szukałam czegoś, co by mnie uleczyło.
I eureka! Legimi! Powiecie, że reklama? Niech będzie, ale może nie do końca samo Legimi zadziałało, ale za jego sprawą właśnie czytam. Za przestarzałego samsunga dostałam darmowe trzy miesiące czytania, a takich podarunków się nie odrzuca. Błądząc po Legimi natknęłam się na "Pypcie na języku" Michała Rusinka. Czytam, czytam i śmieję się w głos. Prawda, że denerwują mnie powoli ładujące się strony. Myślałam, że to taki urok mojego sprzętu, ale na innym jest to samo. Mam nadzieję, że ten mankament nie obrzydzi mi ponownie czytania. Więc na koniec: Kto nie czytał Rusinka, a lubi się śmiać, to polecam!


Jeszcze jedno, czytanie Rusinka to naprawdę przyjemność, ale oglądanie okładki nie wzbudza pozytywnych odczuć, choć o wyborze książki zadecydował okładkowy kot. Przyznacie, że okładka paskudna.

sobota, 6 stycznia 2018

Wydawnictwo MG proponuje w styczniu "Hrabinę Cosel"

Szanowni Państwo,
Chcielibyśmy przypomnieć jedną z najpiękniejszych powieści historycznych napisanych przez Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Hrabina Cosel to najbarwniejsza postać saksońskiej historii. Król August II Mocny, usłyszawszy o jej wielkiej urodzie, spowodował, że przyjechała do Drezna, a wkrótce namówił młodą piękność, by stała się jego oficjalną metresą.
Jednak Anna Cosel obwarowała swą zgodę twardymi warunkami, przede wszystkim obietnicą króla, że w przyszłości zostanie jego legalną żoną. Przez wiele lat wiodła u jego boku bajkowe życie. Niestety, płocha natura króla połączona z intrygami dworskimi zniszczyły jej szczęśliwy los, ale Cosel nigdy nie zgodziła się na utratę honoru, dlatego też jej późniejsze dzieje, choć tragiczne, są niezwykle ciekawe.
Na tle galerii metres królewskich Anna Cosel lśni jak gwiazda pierwszej wielkości.


"Hrabina Cosel"  to pierwsza część Trylogii Saskiej w skład której wchodzi "Hrabina Cosel" 
"Bruhl" i "Z siedmioletniej wojny".

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Podsumowania nie będzie

W zasadzie trochę mijam się z prawdą, bo jest to jednak jakieś podsumowanie, a więc krótko: w roku 2017 czytać mi się nie chciało. Ledwo zmęczyłam kilkanaście książek i nawet nie jest mi wstyd z tego powodu. W przeszłości zdarzała mi się już taka niemoc czytelnicza, świat się nie zawalił, choć tak naprawdę dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Wszak zakupy czynione były regularnie, a czytanie już mniej. Zawsze chciałam policzyć książki, które czekają cierpliwie na przeczytanie, ale boję się stanąć oko w oko z prawdą, która potwierdzi moje przypuszczenie, że do śmierci tych książek nie przeczytam.
Rzutem na taśmę, bo dokładnie wczoraj, zaliczyłam "Pasję życia" Irvinga Stone'a. Piszę "zaliczyłam" bo tak też było. Słuchałam audiobooka czasem polegując ze słuchawkami w uszach i zdarzyło mi się dwa razy solidnie przysnąć.  Obszerne fragmenty uleciały, niestety. Wracać do punktu wyjścia nie  chciało mi się, bo swego czasu mocno zainteresowana byłam twórczością impresjonistów. Van Goghiem w szczególności, bo postać tragiczna i barwna, więc fragmentów przespanych mi nie brakowało. Mimo to do książki zapewne wrócę. Tym razem do wersji papierowej, bo autor się postarał. Cała droga twórcza, perypetie miłosne, niebywała więź z bratem Teo, kariera kaznodziei, zauroczenie impresjonizmem, no i tragiczna historia choroby. Nie wiem, jak to się stało, że "Pasji życia" do tej pory nie przeczytałam. Przeoczyłam? Jest to prawdopodobne, bo jeszcze całkiem niedawno informacja o książkach nie była tak powszechna jak dziś. Kto dziś pamięta katalogi kartkowe? Alfabetyczny, tytułowy, przedmiotowy? To w tym ostatnim można było wyszukiwać książki na dany temat, ale rzadko która taki katalog posiadała. Nie tak dawne to czasy.
Chyba się zapędziłam, bo nie o bibliotekach miało tu być. W każdym razie książkę odsłuchałam, bo znów wróciłam do Storytela, który mnie zaskoczył. Po przerwie odnowiłam abonament i okazało się, że zamiast 30 zł zapłaciłam złotówkę. Taki prezent od firmy za powrót. A prezenty, jak każdy, lubię bardzo. Ale o prezentach innym razem.



Wydawca Aleksandria
Data wydania 05.05.2017
Czas trwania 16 g. 21 min
Czyta Marek Walczak

I na koniec przypominam o istniejącej na FB Księgarni Bezdomnego Kota, która ma zasilać skarbonkę na leczenie podopiecznych Kętrzyńskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami. Może nie jest to jakiś szał książkowy, ale zawsze coś można znaleźć. Liczymy też na dary książkowe.


czwartek, 9 listopada 2017

Kotem być

Kocie historie
Tomasz Trojanowski
Wydawnictwo Literatura
Rok wydania 2001
Ilość stron 154

Książki u mnie polegują nieczytane dość długo, więc kiedy już sięgam po nie, staram się przypomnieć sobie, jak na nie wpadłam, jak pojawiły się na mojej półce. Tak było i tym razem. Skąd koci zakup? Pomijam to, że jestem posiadaczką  trzech kotów, a jak wiadomo każdy kociarz  jest owładnięty manią gromadzenia wszystkiego co kocie. W tym książek. Na Trojanowskiego nie wpadłam jednak samodzielnie, a za sprawą pewnego blogera, którego podczytuję, bo tematów u Niego zatrzęsienie, a i dar pisania spory. Polecam zatem blog Bookworm On The Run, każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ja korzystam głównie z zakładki Książki i Miau, otóż taki skrzywienie  mam - koty i książki. W każdy razie od Niego to dowiedziałam się o Trojanowskim, mocno polecał, że kocie, że śmieszne i w ogóle ok, więc kupiłam zestaw trzech tomów kocich historii. Dawno to było, więc może pojawiło się jeszcze coś nowego, tego nie wiem.
W każdym razie na kłopoty Bednarski, a na zły humor Zosia, Gieniek, Herman i Duży prosto z książek Tomasza Trojanowskiego.
Trójka kotów z "Kocich historii" to jak trójka niesfornych, rozbrykanych dzieciaków. Potrafią narozrabiać, podejść sprytnie opiekuna, a przede wszystkim zauroczyć czytelnika, kierując się swoistą filozofią.

Książkę czyta się świetnie, bo jest pogodna i dowcipna.  Każdy czytelnik - mały czy duży będzie miał niekłamaną przyjemność obcowania z kocimi i nie tylko kocimi bohaterami.  Książka składa się z kilku kocich historii,  z których poznajemy: Hermana, Zofię i Gieńka,  Pływające koty, Latające koty, Cyrkowe koty, Piękne koty, Sprzątające koty i Inne koty. Opowieści nie są mocno pedagogizujące, ale uczą empatii, koleżeństwa, wyrozumiałości i  dbania o środowisko. Warto sięgnąć po kocie treści, warto je przeczytać z dziećmi, zachwycić się kocim światem i oszczędnymi ilustracjami Moniki Frątczak.

Książka nagrodzona Nagrodą im. Kornela Makuszyńskiego.

Książkę można wylicytować na bazarku na rzecz bezdomnych zwierząt
Księgarnia Bezdomnego Kota