Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Kraśko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Kraśko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 listopada 2012

USA. Świat według reportera - Piotr Kraśko

46.75

Tydzień czterdziesty szósty
12.11.2012 - 18.11.2012

Piotr Kraśko - USA
Seria Świat Według Reportera
Wydawnictwo G+J
Rok wydania cop 2011
ISBN 978-83-7596-142-3
Ilość stron 94 + fot.


Kolejna książka Piotra Kraśki z serii "Świat Według Reportera", tym razem o USA.  
Jak każda książka Piotra Kraśki z tego cyklu i ta jest pełna ciekawostek, książka niewielka, rzec by można, raczej większy artykuł, aż dziw, że tyle w sobie mieści.  Jest tu o gabinecie owalnym; najsłynniejszym biurku, które zwie się "Resolute" i jego historii; Texasie, który jest większy od Francji; Szalonym Koniu czy królowej voodoo ; o Nowym Orleanie i huraganie Katrina; w końcu o słynnym Guantanamo i Jacku Nicholsonie, którego kwestią z filmu "Ludzie honoru", Kraśko kończy swoją książkę:

"Codziennie jem śniadanie trzysta jardów od czterech tysięcy Kubańczyków, szkolonych po to, by mnie zabić. Więc nie myśl nawet przez chwilę, że kiedy przyjeżdżasz tu i błyskasz swoją odznaką, to sprawisz, że zacznę się denerwować"

Co mnie pociąga w książkach Piotra Kraśki? Kultura pisania. Nie jest to może mój pisarski idol, ale po jego książki sięgam chętnie i wiem, że nudzić się nie będę. W kolejce - "Ameryka Łacińska"





najsłynniejsze biurko świata


Nicholson w filmie o Guantanamo


Królowa voodoo

Książka przeczytana w ramach wyzwania czytelniczego:

Trójka e-pik - edycja październikowa - literatura przygodowa/podróżnicza









Polacy nie gęsi

czwartek, 12 stycznia 2012

Smoleńsk 10 kwietnia 2010 - Piotr Kraśko

2.5
9.01.2012 - 15.01.2012
Tydzień drugi


Piotr Kraśko - Smoleńsk 10 kwietnia 2010
Wydawnictwo GJ
Rok wydania cop. 2010
ISBN 978-83-62343-79-9
Ilość stron 163


Nigdy nie pomyślałam, że czytać będę cokolwiek o Smoleńsku. A jednak...  To była ciekawość, jak Kraśko poradzi sobie z takim tematem, tematem, który do dziś wzbudza ostre emocje.

Pamiętam tamte dni,  pamiętam jak się o tragedii dowiedziałam, pamiętam przerażone twarze na jednym z kanałów informacyjnych, Beaty Tadli, Piotra Olejniczaka... I swoje niedowierzanie. 


A potem już tylko  było gorzej. 
Docierały szczegóły tragedii, precyzowano listę ofiar, z Moskwy przylatywały samoloty, które witane były przez rodziny ofiar i przedstawicieli rządu.


A potem...
Potem to już chciałam pamiętać tylko te pierwsze kilkanaście dni, od dnia tragedii po ostatnie uroczystości żałobne. 


I o tych dniach jest książka Kraśki, o solidarności, jaka nas wtedy połączyła, o wsparciu Świata, o niedowierzaniu, z jakim obserwowaliśmy  kolejne, i kolejne powroty ofiar tragedii. 
Oprócz dziennikarskiej relacji są i ciepłe wspomnienia dotyczące ofiar - Aleksandry Natalli-Świat, Izabeli Jarugi-Nowackiej, Jolanty Szymanek-Deresz i Sebastiana Kapiniuka, którego samochód czekał na parkingu lotniczym w Goleniowie, zawsze go tu zostawiał... 


Śledzimy dzień po dniu: od 10 kwietnia 2010 roku do 18 kwietnia 2010. Śledzimy wydarzenia i ludzi i to, co w nich najlepsze.  Kraśko unika wypowiadania się o sprawach,  które już w tamtych dniach zaczynały nas dzielić, skupia się na ludzkiej życzliwości. W sposób wyważony wspomina o protestach w Krakowie. 
Książka zawiera to i tylko to, o czym ja pamiętam i chcę pamiętać, bo...


...bo potem było jeszcze gorzej. Uparcie na myśl mi przychodzi histeryczny krzyk starszego człowieka na Krakowskim Przedmieściu: Bo ja ich nienawidzę! I na myśl ciśnie się odpowiedź: Kochaj bliźniego swego...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Świat według reportera. Szwecja - Piotr Kraśko

1.1
2.01.2012 - 8.01.2012
Tydzień pierwszy

Piotr Kraśko - Świat według reportera. Szwecja
Wydawnictwo National Geographic
Rok wydania - cop. 2011
ISBN 978-83-7596-252-1
Ilość stron - 93 s.

To druga z książek Kraśki na mojej liście i choć mnie uprzedzano, że mało w niej ciekawostek, a dużo marudzenia o dworze szwedzkim, książkę przeczytałam z niekłamaną przyjemnością. Okazało się, że ciekawostek dość, a historia monarchii jest naprawdę ciekawa. Może nie monarchii, ale pewnego napoleońskiego marszałka, który to, ni z gruszki, ni z pietruszki, z dnia na dzień został królem Szwecji i założycielem
dynastii szwedzkiej, choć pochodzenie miał zupełnie nie szlacheckie.
Co do pozostałych ciekawostek szwedzkich. Że tak powiem, jest ich co niemiara, a poza tym wszelakiej różnorodności ( kulinaria, muzyka, społeczeństwo-bezpieczeństwo), z których to najbardziej zafascynowały mnie śledzie, co to śmierdzą jak sto diabłów i sposób na zamykanie mieszkania - podpieranie drzwi miotłą. Co kraj to obyczaj, co kraj to zaufanie, które jakoś w czasach globalizacji, mieszania się kultur, topnieje. Po zamachu na Olafa Palmego w Szwecji czy masakrze  na wyspie Utoya w Norwegii, Skandynawowie zapewne drzwi miotłą już nie podpierają. A szkoda, bo to piękny zwyczaj, bo pod nieobecność gospodarzy można było wpaść i zrobić sobie ciepłej herbatki.

I jeszcze słówko na koniec. Niewielka to książka, taka akurat do kieszeni. Napisana niewydumanym, ładnym językiem, interesująca opowiastka, o tym co u Szwedów w trawie piszczy. Zapewne, z serii kraśkowych książek, u mnie nie ostatnia.


poniedziałek, 16 maja 2011

Alaska - Piotr Kraśko

21.34
16.05.201 - 22.05.2011
Tydzień dwudziesty pierwszy

Piotr Kraśko - Alaska
Wydawnictwo G+J RBA
Rok wydania cop 2011
Seria: Świat Według Reportera
Ilość stron: 95 + 48 fotografie

Pisałam już, że książkę Piotra Kraśki kupiłam dla "Przystanku Alaska". Kiedy słyszę Alaska, widzę od razu łosia wędrującego ulicami  Cicely. I co? Od razu cios między oczy. Kraśko wyjaśnia, że "Przystanek" nie był kręcony na Alasce, a w Kandzie i próżno szukać prawdziwie alaskańskich widoków w serialu. Nie zraziło mnie to, bo książka świetna. Dużo informacji, ciekawostek, lekki tekst, nic tylko czytać. Czego tu nie ma: położenie geograficzne, zaludnienie, dżinsy, złoto, psie zaprzęgi, renifery, komunikacja lotnicza, baza wojskowa, historia Alaski. A wszystko to podane na tacy, na srebrnej tacy
Wiecie, że gdyby zaludnienie w NY było takie jak na Alasce, to na Manhattanie mieszkałoby 16 osób? A czy wiecie, że renifer wcale nie jest wielkim zwierzem, jego wzrost równy jest wzrostowi psa rasy dog? Ja nie wiedziałam. Nie wiedziałem tego i wielu innych rzeczy.
Książkę polecam, bo lekka, łatwa i przyjemna w  pozytywnym tego słowa znaczeniu. Poza tym ładne wydanie, choć miałam problemy z określeniem tytułu, ilości stron, bo jedna trzecia książki to zdjęcia. Książka w wielu księgarniach internetowych figuruje pod tytułem: Świat wg reportera. Alaska. Okazuje się, że "Świat wg reportera" to seria. Ale czy to ważne, ważne, że książka  w sposób bezbolesny i naprawdę przyjemny przybliża Alaskę. No i jeszcze to, co lubię - w książce zakładka.  Mała rzecz, a cieszy.

Suma przeczytanych stron: 7673 + 95 = 7768