poniedziałek, 30 lipca 2012

Pewien uśmiech - Francoise Sagan

30.50
Tydzień trzydziesty
23.07.2012 - 29.07.2012   


Francoise Sagan - Pewien uśmiech
Seria Koliber
Wydawnictwo Książka i Wiedza
Rok wydania 1975
Ilość stron 138


Przeglądając biografię Fracoise Sagan zdziwiłam się, że napisała około  40tu utworów. Wydawało mi się ciągle, że Sagan to autorka, co najwyżej trzech powieści.. Nic dziwnego, że tak mi się wydawało, bo chyba niewiele książek z jej dorobku zostało przetłumaczonych na język polski - w tym Witaj smutku, Znużony wojną i Pewien uśmiech. 
Pierwszą z książek czytałam w zamierzchłych czasach i niewiele zostało mi w pamięci, choć pamiętam, że mnie rozczarowała. Okrzyknięta hitem , dziś uważana za książkę kultową -  na mnie wrażenia nie zrobiła. Może znów książka przeczytana nie w porę i może następna książka do powtórki?


"Pewien uśmiech" to niewielka powieść, którą kończą słowa doskonale przybliżające treść powieści:
Kobieta kochała mężczyznę. Banalna historia, nie ma z czego robić tragedii. 
Ot, wydawałoby się banał, który banałem nie jest. Dominika studentka poznaje dojrzałego, żonatego mężczyznę Łukasza. Zawiązuje się nimi nić sympatii. Związek to dziwny, ona i on zawierają umowę... na romans. On nie odejdzie od żony, ona nie będzie miała do niego żalu, kiedy się rozstaną. Lato, wspólny dwutygodniowy wypad nad morze. I rozstanie. Sprawy się jednak komplikują, cyniczna Dominika okazuje się uczuciową tradycjonalistką, zakochuje się w sympatycznym, starszym partnerze i nie łatwo się godzi na rozstanie. Cierpi.

I znów Francois Sagan mnie nie uwiodła. Nie porwał mnie romans, bez specjalnych emocji przyjęłam zmagania damsko-męskie. Może kiedyś bulwersowały? Nie wiem.

W latach pięćdziesiątych książka święciła triumf, autorka do dziś uważana jest za jedną z większych pisarek francuskich i chyba jedną z najbardziej ekstrawaganckich. Była ikoną dla swojego pokolenia, życie wiodła burzliwe - szybkie samochody, alkohol, narkotyki, hazard, oszustwa podatkowe. Sama stanowiła dobry materiał na książkę.
"Pewien uśmiech", choć nazywany romansem, nie jest książką lekką - ma ciężką, duszną atmosferę. Pisarka uchodziła za świetną obserwatorkę, więc nic dziwnego, że postacie są świetnie zarysowane. Książka na  pewno niebanalna, napisana pięknym językiem, ale cóż poradzę, że znów nam nie po drodze.



Trójka e-pik
Tydzień bez Nowości - Na Kanapie

19 komentarzy:

  1. Książki Colette o Klaudynie, też kiedyś szokowały a teraz....:)

    OdpowiedzUsuń
  2. szokowała jeszcze nie tak dawno, do książki w bibliotece ustawiały się kolejki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to pamiętam, że gdy dziwczęciem młodym byłam,na na początku liceum, z wypiekami czytałam Klaudynę.Niedawno zrobiłmam sobie powtórkę tej serii i podobała mi się, tak jak kiedyś z tym, że wrazenia już nie zrobiła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kuś, bo polecę do biblioteki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam własne, kupione w bibliotece za całe 1 zł za tom:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupowałam swego czasu Kraszewskiego za 0,50 zł sztuka

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też się trafiło,dzieła zebrane Żeromskiego po 0,50 gr za tom:)Jak ja to lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to przebiłaś mnie, choć za Żeromskim nie przepadam, a to wina "Popiołów", na które porwałam się w dzieciństwie, to była pierwsza książka, przy której się poddałam. W szkole podstawowej czytałam różne dziwne rzeczy, z których połowy nie rozumiałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie jak ja:) Bardzo ambitną literaturę wtedy wciągałam i z tamtego okresu "Zmory" Zegadłowicza pamiętam:)Oczywiście ukrywałam się z ksiązką, bo mama, generalnie nie ingerująca w moje lektury, zabrałaby mi na pewno. No i pozostał mi niesmak po książce.

      Usuń
    2. A może poczytałabym te "Zmory" ? :D

      Usuń
    3. Ja to chyba mam zły wpływ na ciebie:)

      Usuń
    4. Oby ten zły wpływ dotyczył tylko literatury, to nie ma strachu :D:D

      Usuń
  9. Mimo że banalna, z chęcią bym przeczytała. Nie wiem czemu, ale te ostatnie zdanie jakoś mnie przekonało. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że zdanie to wypowiada narratorka - główna bohaterka książki.

      Usuń
  10. Bardzo nienowoczesna okładka to raz ;)
    Ale fabuła mnie nie pociąga... ja zawsze myślę wtedy o tej zdradzanej żonie, która przecież miała być tą drugą połówką.. i jest mi jej bardzo żal..

    OdpowiedzUsuń
  11. I słusznie, bo Franciszka ( zdradzona żona ) dba o Dominikę jak o własna córkę.
    Okładka nienowoczesna, bo mój egzemplarz pochodzi z roku 1975, ale charakterystyczna dla serii "Koliber"

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem co myśleć o tej książce. Chyba na razie spasuję, choć to, że niebanalna i napisana pięknym językiem zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Francoise Sagan trzeba lubić, sama nie potrafię do końca powiedzieć "nie" , albo do końca "tak"

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie napisany artykuł. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.

    OdpowiedzUsuń

"Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje" - Menander