środa, 11 lutego 2015

Co Ty na to?

Znalazłam owe zestawienie tu: Onet.Ksiązki.  To 20 najgorszych rzeczy jakie mogą się przydarzyć molowi książkowemu. Pozwoliłam sobie skopiować, choć punkty nie wydają mi się jakieś odkrywcze. Z większością polemizowałabym, bo ile razy zdarzyło Wam się uwalić na kanapie z książką ( pkt.11), a tu - myk i żarówka padła? Mnie nigdy. A swoje przeżyłam. Sugerować niczego nie będę, ale popatrzcie w te punkty. Pogadajmy ( niczym Pospieszalski i cała reszta ).
1. Po­ży­cze­nie książ­ki zna­jo­me­mu, który na­stęp­nie od­da­je ją z wi­docz­ny­mi znisz­cze­nia­mi.
    Nie pożyczam, w ogóle nie pożyczam. 
2. Po­ży­cze­nie książ­ki zna­jo­me­mu, które „za­po­mi­na” o jej od­da­niu.
    Jak wyżej, wolę oddać, niż przyjąć z powrotem wymiędolony egzemplarz. Po rodzinie  rozdaję bez mrugnięcia okiem, bo pedanci i nawiedzeni książkowo.
3. Zgu­bie­nie książ­ki, zwłasz­cza jeśli aku­rat ją czy­ta­cie i zbli­ża­cie się wła­śnie do końca.
    Nigdy książki nie zgubiłam, więc moja wyobraźnia tak daleko nie sięga.
4. Prze­czy­ta­nie świet­nej książ­ki, któ­rej za­koń­cze­nie roz­cza­ro­wu­je.
    Na progu widać, czy będzie kiepsko, czy genialnie. W takich "Trocinach" Vargi np wiadomo, że skończy się z hukiem, choć główny bohater mędzi jak stara baba.
5. Wia­do­mość, że wkrót­ce po­ja­wi się ekra­ni­za­cja książ­ki, którą lu­bi­cie, jed­nak w ro­lach głów­nych zo­sta­li ob­sa­dze­ni ak­to­rzy, któ­rzy nie pa­su­ją do wa­szych wy­obra­żeń.
     Jakoś nie dyskutuję, godzę się na to co jest.
6. Długa jazda po­cią­giem w jed­nym prze­dzia­le z bar­dzo roz­mow­ną osobą.
    W pociągu - nie, ale w przychodni ZOZ czytanie nie jest możliwe. Tu należy okazać maksimum empatii,wysłuchać, co każdy kolejkowicz ma do powiedzenia na temat swojego zdrowia, współczuć i broń Bóg nie wychylać się ze swoimi  przypadłościami, toż to czysty egoizm.

7. Długa jazda po­cią­giem po od­kry­ciu, że wsku­tek za­po­mnie­nia nie masz ze sobą nic do czy­ta­nia.
    No przepraszam, ale mol książkowy takich rzeczy nie popełnia. Ma w zanadrzu ebooka na smartfonie, audiobooka na mp3, tablet z 22000 książek, czytnik i co najmniej jeden egzemplarz w papierze.
8. Ze­psu­cie się czyt­ni­ka pierw­sze­go dnia wakacji aku­rat wtedy, kiedy po raz pierw­szy nie spa­ko­wa­łeś żad­nej pa­pie­ro­wej książ­ki.
    Zawsze pod ręką jest tablet, na wszelki wypadek, gdyby wysiadła żarówka, elektrownia czy co tam jeszcze. Aaaaa... czytnik
9. Od­kry­cie, że w tor­bie, w któ­rej masz książ­kę, od­krę­ci­ła się bu­tel­ka z wodą mi­ne­ral­ną, albo, co gor­sza, jo­gur­tem.
     Wylała mi się śmietana, na szczęście książka była rzucona na uszy ( audio). Torbę wyrzuciłam
10. Przy­pad­ko­we upusz­cze­nie książ­ki do wanny peł­nej wody.
      Nie czytam w wannie. Nigdy. Tej sztuki nie opanuję. Nigdy 
11. Prze­pa­le­nie ża­rów­ki w lamp­ce noc­nej w mo­men­cie, w któ­rym wła­śnie po­ło­ży­li­ście się wy­god­nie, by po­czy­tać.
      Wypowiedziałam się na początku epistoły! 
12. Przy­pad­ko­we pod­słu­cha­nie roz­mo­wy, w któ­rej ktoś zdra­dza za­koń­cze­nie książ­ki, którą wła­śnie czy­tasz.
      Pewnie wściekłabym się, ale takie rzeczy się nie zdarzają
13. Czy­ta­nie wcią­ga­ją­cej książ­ki w tram­wa­ju lub au­to­bu­sie i do­tar­cie to wy­jąt­ko­wo eks­cy­tu­ją­ce­go mo­men­tu wła­śnie wtedy, kiedy zbli­ża się wasz przy­sta­nek.
      Nie stanowi to dla mnie żadnego problemu 
14. Przy­pad­ko­we zer­k­nię­cie na koń­ców­kę roz­dzia­łu lub książ­ki.
      Zerkam, ale udaję, że nie widzę  
15. Bycie py­ta­nym o ulu­bio­ną książ­kę. Jedną!
      Kretyńskie.  Zawsze tych książek jest kilka.
16. Roz­cza­ro­wa­nie, że książ­ka, którą kie­dyś lu­bi­li­ście, przy po­now­nej lek­tu­rze nie za­chwy­ca.
      Prawdziwa masakra. Staram się nie wracać. No chyba że klasyka z górnej półki, wtedy na pewno nie rozczaruje
17. Prze­pro­wadz­ka.
      W niczym nie przeszkadza 
18. Do­tar­cie do końca wy­jąt­ko­wo za­chwy­ca­ją­cej książ­ki.
      Każda się jakoś kończy i każdy mól to wie.
19. Zda­nie sobie spra­wy, że nie masz już miej­sca na ko­lej­ną półkę, pod­czas gdy stosy ksią­żek na stole rosną.
     Wywalić sfatygowane  ( kartonik na pojemniku z makulaturą - znika jak kamfora), rozdać te do których nie wrócę. Albo przerzucić się na ebooki
20. Ko­niecz­ność ro­bie­nia in­nych rze­czy, kiedy masz ocho­tę po pro­stu czy­tać.
      Zawsze wybieram czytanie. Nie ma nic ważniejszego!

Na pod­sta­wie: buzzfeed.​com

niedziela, 1 lutego 2015

Żbik i Skandynawowie zimowa porą






Nie jest źle. Jest nas pięć kryminalnych dziewczyn i czytamy w miarę równo. Ale chyba nie liczby są ważne, a raczej przyjemność czytania, mimo to jednak te statystyki są nieuniknione. W sumie przeczytanych 11 książek. Po dwie na głowę - przyzwoicie. Zdziwił mnie zestaw lektur, a w zasadzie ucieszył, wszak Polacy górą. Kupuję ostatnio serię książek Chmielewskiej, które od jakiegoś czasu można kupić w kioskach. Seria bardzo kolorowa, na pierwszy rzut oka całkiem przyzwoicie wydana. Nie zaczęłam czytać, ale może pojawię się wkrótce z jakąś recenzją. Może "Lesio"?

Mam nadzieję, że i u Was pojawi się Chmielewska, a ja sama, dzięki Aine, zapałałam chęcią poznania książek Marty Obuch.
Wszystkim recenzentkom, które tu zawitały dziękuję serdecznie za wspólnie czytanie. Staram się wpadać systematycznie na Wasze blogi. Nie zawsze mi to wychodzi, ale obiecuję poprawę.  A zatem... czytajmy w lutym. Myślę, że pojawi się tu dużo ciekawych tytułów.

Po poprawkach - Melania górą. Brawo! Moje gapowe - przepraszam ;)

Melania K. - Biblioteka Melanii
1. Tropami cieni - Krystyn Ziemski
2. Motylek - Katarzyna Puzyńska 
3. Mnie zabić - Joanna Chmielewska
4. Szajba na peronie 5 - Marta Obuch

Gosia B. - Cząstka mnie
1. Ludzie w nienawiści - Krzysztof A. Zajas
2. Twardzielka - Mariusz Zielke
3. Dziewczyna w tunelu - Anders Roslund, Borge Hellstrom [ Szwecja]

Aine - Czytanie przy kominku i nie tylko
1. Szajba na peronie 5 - Marta Obuch
2. Zobaczyć Sorrento i umrzeć -  Katarzyna Kwiatkowska

Wiki - Literaturomania
 1.Zabij, jeśli potrafisz! - Susanne Mischke [ Szwecja, Niemcy ]
Ja
1.Gdański depozyt - Piotr Schmandt
2. Śledztwo. Katar - Stanisław Lem 
(Podrzuciłam po raz drugi Lema. Przeczytany do końca i napisana recenzja. I naprawdę to Lem kryminalny).

Żbik lutowy:
Gosia B.
To tylko dziecko - Malin Persson Giolito [Szwecja]
Święto Świateł - Krzysztof Kotowski 
Krüger. Szakal - Marcin Ciszewski
Aine
Kamyk -Joanna Jodełka
Kłopoty z nieznajomym - Maja Kotarska
Melania K.
Kruger. Szakal - Marcin Ciszewski
Wiki 
Sopot 1939. Starcie wywiadów - Zofia i Jan Puszkarow

Ja
jak zwykle niezdyscyplinowana ;) - bez recenzji. Odnotowane na LC
Niemiecki bękart. Cz.1 - Camilla Lackberg
Niemiecki bękart. Cz.2 - Camilla Lackberg
Strzeż się psa! - Izabela Szolc

Żbik marcowy:
Aine
Długie lato w Magnolii -  Grażyna Jeromin-Gałuszka 
Natalii 5 - Olga Rudnicka 
Drugi przekręt Natalii - Olga Rudnicka 
Do trzech razy Natalie - Olga Rudnicka
Melania K.
Kasacja - Remigiusz Mróż 
Więcej czerwieni - Katarzyna Puzyńska
Trzydziesta pierwsza - Katarzyna Puzyńska
Gosia B.
Zbyt wielkie serce - Ewa Zaleska
Norwegia
Syn - Jo Nesbø
Szwecja
Ofiary z Martebo - Anna Jansson
Wiki
Sopot 1940. Ścieżki miłości i szyfry wojny - Zofia i Jan Puszkarow 

Żbik kwietniowy:
Gosia B.
Szwecja
Szczątki pamięci - Anders de la Motte
Norwegia
Człowiek mroku - Unni Lindell
Agnesto
Florystka -  K. Bonda 
Melania K.
Upał - Marcin Ciszewski
Dante na tropie - Agnieszka Olejnik
Marigolden
Finlandia
Spirala śmierci - Leena Lehtolainen 
Pod wiatr - Leena Lehtolainen
Szwecja
Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu - Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Aine
Motylek - Katarzyna Puzyńska
Wiki
Pruska zagadka -  Piotr Schmandt 
Koneser - Joanna Opiat-Bojarska


czwartek, 29 stycznia 2015

Śledztwo. Katar

Stanisław Lem
Śledztwo. Katar
Wydawnictwo Literackie
Rok wydania
Seria Dzieła
ISBN 83-08-00058-4
Ilość stron 368

Nie wiem, czy dziś wydaje się te dwie powieści Lema razem. W każdym razie mnie ten pomysł się nie podoba. Powieści są podobne (rzeczywiście), więc ktoś wpadł na genialny pomysł połączenia ich, by przypadkiem czytelnik tych podobieństw nie przeoczył. Obie powieście dzieli bez mała dwadzieścia lat. "Śledztwo" ukazało się w roku 1959, "Katar" w 1976. Czytałam książkę po raz drugi, wieki minęły od pierwszego czytania i moje odczucia dziś są zupełnie inne. Kiedyś zauroczyło mnie "Śledztwo", przez "Katar" ledwo przebrnęłam, nudząc się okrutnie. Dziś "Śledztwo" bardziej mnie śmieszyło, a "Katarem" zaraziłam się nieuleczlnie.

Obie powieści napisane są w konwencji kryminału. W pierwszej dzieją się dziwne zjawiska. W małych kostnicach zwłoki zmieniają swoją pozycję, przemieszczają się. Policjant prowadzący śledztwo mozolnie gromadzi fakty, by ustalić, kto za tym stoi. Złodzieje zwłok? Tradycyjnie prowadzone śledztwo nie daje efektów. Wciąż pojawiają się nowe znaki zapytania, nie wszystko daje się zbadać "szkiełkiem i okiem". Powieść intrygująca, zagadkowa, wodząca czytelnika po manowcach. Autor wprowadza do powieści dużo faktów, które nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem, ale wprowadzają atmosferę pełną napięcia, niejasności.

Druga powieść równie tajemnicza. W Neapolu giną w tajemniczych okolicznościach pensjonariusze jednego z zakładów  leczniczych. Wszyscy pobierają kąpiele siarkowe, ale ich kuracja kończy się niespodziewanie atakiem szaleństwa i samobójstwem. Do prowadzenie sprawy zostaje przydzielony były astronauta, który ze względu na dręczący go katar sienny nie może kontynuować dotychczasowej kariery zawodowej. W przypadku śledztwa przypadłość astronauty to zaleta , która pozwoli mu wczuć się w rolę ofiar. Ma też umiejętności, które w stanie zagrożenia pomogą mu wykaraskać się z opresji lub w najgorszym razie zostawić wskazówki dla ekipy śledczej. Jednym słowem zostaje wystawiony na wabia. Jak się powieść kończy? Dziwnie, zaskakująco. Jak poprzednia.

Powtórne czytanie książki w tym przypadku, to dobry pomysł. Bardziej pamiętałam pierwszą powieść, więc czytanie nie przyniosło większych emocji, ale pozwoliło dostrzec inne zalety, choćby tło powieści. "Katar" to nowe doznania, bo powieść czytana kiedyś nie dotarła jakoś do mnie. Dziś trzymała w napięciu, jak najlepszy thriller.

Niestety, wydanie które jest w moim posiadaniu - kiepskie. Marny papier, który zżółkł niemiłosiernie ograniczając czytelność i tak marnego, drobniusieńkiego druku. W trakcie czytania zastanawiałam się nad kupnem ebooków, bowiem co jakiś czas, przez moją skrzynkę przelewała się fala newsów o promocjach na Lema. Ostatecznie sknerowato wytrwałam przy marnej wersji papierowej.

Książkę polecam nawet tym, którzy nie tolerują ani S-, ani fantasy. Jeden warunek - muszą lubić kryminały.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
- Kapitan Żbik & Skandynawowie
- Klucznik 2015 - niewspółcześnie
- Polacy nie gęsi
- W 200 książek dookoła świata - Polska
- Czytamy książki nieoczywiste
- Czytamy klasyków
- 12 książek na 2015 rok
- Wyzwanie biblioteczne - wariant II i III



wtorek, 27 stycznia 2015

Opowiadania odeskie i inne

Izaak Babel
Opowiadania odeskie i inne
Wydawnictwo Książka i Wiedza
Rok wydania 1973
Seria Koliber
Ilość stron 110

Oto stare wydanie z kultowej już serii Koliber. Wydanie z roku 1973, więc na okładce bardzo oględna notka biograficzna dotycząca autora. Urodził się i wychował w Odessie, był żołnierzem czerwonej kozackiej konnicy. Tyle.

 "A tymczasem nieszczęście snuło się pod oknami jak żebrak o świecie"*

Nie mówiło się w tamtych czasach głośno, że ten wspaniały pisarz został aresztowany w maju 1939 w ramach Wielkiej Czystki, podejrzany o szpiegostwo na rzecz Austrii i Francji, a także o działalność trockistowską i wiele innych absurdalnych działań. W maju 1940 Izaak Babel został rozstrzelany. Podczas przeszukań NKWD skonfiskowało wiele rękopisów, które bezpowrotnie zaginęły.
Niewiele więc z twórczości Babla ocalało - głównie opowiadania m.in. ze zborów "Armia konna" i "Opowiadania odeskie" i dwie sztuki  "Zmierzch" i "Maria".

Wydanie Kolibra zawiera kilka niewielkich opowiadań:
"Armia konnej" - List, Sól, , Historia jednego konia, Historii jednego konia ciąg dalszy, Wdowa.
"Opowiadania odeskie" - Król, Tak to zrobiono w Odessie, Ojciec, Lubka Kozak
i dwa opowiadania niepowiązane z powyższymi zbiorami: Pocałunek, Nafta.
 Opowiadania to perełki krótkiej formy, śmieszne i dramatyczne. Bohaterowie "Armii konnej" prymitywni i wręcz sadystyczni. Świat "Opowiadań odeskich" to półświatek  żydowskiej dzielnicy Mołdawianki, plejada barwnych postaci, rozrachunków i zwykłego życia.

Niewątpliwie jedną z ciekawszych postaci przewijających się przez "Opowiadań odeskich" jest Benia Krzyk. "Bania mówi mało, ale on mówi smacznie. On mówi mało, ale człowiek ma chęć, żeby on jeszcze coś powiedział." I kiedy się czyta Babla ma się nieodpartą chęć wracać do jego prozy, bo wciąga niczym narkotyk, choć proza to niełatwa. Wymaga od czytelnika uwagi.

Opowiadania przeczytane w ramach wyzwań:
Klucznik 1015 
niewspółcześnie
W 200 książek dookoła świata
Rosja
Czytamy książki nieoczywiste
Czytamy klasyków
Wyzwanie biblioteczne
 Wariant II

sobota, 24 stycznia 2015

Gdański depozyt

Piotr Schmandt
Gdański depozyt
Wydawnictwo Oficynka
Seria ABC
Rok wydania 2013
 Plik epub
Rozmiar pliku 0,69 MB
Ilość strom 234

Od razu powiem, że dałam się złapać na lep opisów  z księgarni.

"Pasjonujący kryminał w kolorze sepii, niekiedy z przewagą czerni. Wielkimi krokami zbliża się druga wojna światowa, a tymczasem w Gdańsku wykluwa się intryga z prawdziwym skarbem w tle. Zmysłowa maszynistka, dwulicowi kochankowie, zagadkowy pośrednik, poczciwi polscy urzędnicy odsłaniający drugą twarz, femme fatale o urodzie damy z Siedmiogrodu oraz wywiady kilku państw - wszyscy są uwikłani w tajemniczą sprawę gdańskiego depozytu. Kto okaże się w tej rywalizacji prawdziwym zwycięzcą? Przedwojenny Gdańsk skrywa niejedną tajemnicę"

Przeglądane recenzje na blogach - też pozytywne, a ja, niestety, oceniam książkę bardzo nisko. W książce roi się od bohaterów, każdy ma swoją rolę do spełnienia, a czytelnik dwoi się i troi, by nie zatracić świadomości, kto jest kim. Panów, pań i panienek mnóstwo, powiązania niekoniecznie jasne i uzasadnione.

W wielu recenzjach czytałam, że świetnie zawiązana intryga,  która wg mnie przypomina intrygi rodem z powieści przygodowych dla młodzieży, choćby Nienackiego, z całym szacunkiem dla tegoż ostatniego. Intryga oczywiście "udoroślona", bo są mordy i  brzydkie słowo się znalazło ( ty stara ku... )*. Ktoś gdzieś słyszał o skarbie, wszyscy nagle wpadają w amok i zaczynają szukać. Nie brak grup rywalizujących, każdy chce coś uszczknąć dla siebie. Jedni to robią z pobudek patriotycznych, inni z chciwości. Nieazpomniana scena, kiedy to jedna z bohaterek zanurza ręce w skrzyni pełnej drogocennych precjozów. Aż zazdrość zżera, bo chciałoby się nurzać w takich skarbach.

Może jestem niesprawiedliwa, może nie rozumiem przesłania tejże powieści, wszak elementów patriotycznych moc, ot choćby odzyskana królewska korona. No niestety, ja nie szukam elementów patriotycznych w powieściach sensacyjnych. Szukałam Gdańska. Kiedy zabierałam się za czytanie, miałam gdzieś z tyłu głowy piękną książkę z Gdańskiem w tle Stefana Chwina "Hanemann".  Ale to nie ten sam ciężar gatunkowy i nie ten Gdańsk, choć te same czasy. I może wspomnienie tamtej lektury wypaczyło mi odbiór "Gdańskiego depozytu"?

I jeszcze kamyk do ogródka wydawcy. Ebook fatalny - często rozstrzelony druk, niechlujne spacje, często robiące wrażenie akapitu, co wybija z rytmu przy czytaniu, powoduje gubienie myśli Nie będę tu wywoływać po nazwisku ulubionej księgarni odpowiedzialnej za opracowanie ebooka, bo ebooki u nich coraz lepsze. Mam nadzieję, że sięgną ideału.

Żeby już tak całkiem nie ganić, to powiem, że książka ma świetna okładkę. Gratulacje dla pani Anny M. Damasiewicz. Nie ratuje to wprawdzie książki, ale zachęca do kupna skutecznie.
------------------------
*Przytoczone z pamięci

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Kapitan Żbik & Skandynawowie
Klucznik 2015 - niewspółczesnie 
Polacy nie gęsi
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne 
  - wariant II
  - wariant III
Z półki
12 książek na 2015 rok




 

czwartek, 22 stycznia 2015

Kobiety władzy PRL

Sławomir Koper
Kobiety władzy PRL
Wydawnictwo Czerwone i Czarne
Rok wydania 2012
ISBN 978-83-7700-037-3
Seria Elity PRL
Ilość stron 368
Źródło okładki - empik

 Kolejna książka Sławomira Kopera na moim koncie książek przeczytanych, a raczej zaliczonych.
Czytanie szło mi opornie, tekst gęsty od słów, cytatów, przez które przebijałam się z mozołem. Nie lubię tekstów źródłowych. Pewnie gdybym lubiła, zostałabym historykiem. Nie zostałam.

Jak tytuł wskazuje bohaterkami są kobiety prominentów PRLu. Te legalne i te nielegalne, przebiegłe, chytre, wyrachowane, władcze, ale i te ciche niepozorne kury domowe. Ale jedne i drugie jednakowo budzące niechęć.Są tu i pisarki tworzące w podłym ustroju.

Że kobiety są głównymi bohaterkami książki, to duże uproszczenie, bo w każdym rozdziale, poświęconym konkretnemu nazwisku bohaterem jest samiec alfa, wokół którego krążą kobiece satelity - matki, żony i kochanki: Wanda Wasilewska, Anna Iwaszkiewicz, Janina Górzyńska, Małgorzata Fornalska, Julia Brystygier, Zofia Gomułkowa, Nina Andrycz, Stanisława Gierek, skrzypaczka Wanda Wiłkomirska ( chyba najjaśniejsza postać w tym panteonie ) i pisarki: Nałkowska i Dąbrowska (słynąca swoim uporem wobec władz komunistycznych).

W książce Sławomira Kopera dużo faktów historycznych, pikantnych szczegółów z życia komunistycznych elit. Niektóre z postaci oburzają, inne wywołują współczucie, ale większość nich nie bez powodu czytelnik lokuje na "czarnej liście". Szczególnie odrażająca jest postać Juli Brystygier, zwanej krwawą Julią, ale niesmak (delikatnie mówiąc) wywołuje większość nazwisk tu umieszczonych.

Jak wspominałam, przez tekst brnęłam z mozołem, ale przyznam, że książka jest kopalnią wiedzy zaopatrzoną w bibliografię*, więc bez problemu można znaleźć materiały dotyczące niechlubnych dziejów kobiet PRLu. Biografie lubię, więc pewnie do książek z serii "Elity PRL" sięgnę, bo nigdy wiedzy za dużo, więc warto czasem się trochę "pomozolić ".

* W jednej z opinii czytelników (Karol: Gdzie szacunek?) znalazłam zarzut pod adresem autora, że bibliografia  jest mało rzetelna. Głownie zarzut dotyczył źródeł, którymi autor posłużył się przy rozdziale poświęconemu Wasilewskiej (numery strony). Nie sprawdzałam, ale bardziej dociekliwym polecam śledztwo w tej sprawie.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Klucznik 1015 - Niewspółcześnie
Polacy nie gęsi
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne - Wariant I poziom II

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zorza polarna

Nora Roberts
Zorza polarna
Wydawnictwo Świat Książki
Rok wydania 2008
ISBN 9788324711727
Ilość stron  576

Powieści Nory Roberts nie czytałam. Kiedyś jedną, z obowiązku zawodowego, kiedy jej powieści zaczynały ukazywać się na polskim rynku. Co to było? Dziś już nie pomnę. Coś kryminalnego, chyba z dziennikarką w roli głównej i przystojnym gliną. Co mnie skłoniło do lektury "Zorzy..."? Zimowa okładka. "Zimne i śnieżne" książki lubię, a kiedy okazało się, że akcja powieści toczy się na Alasce, wsiąkłam. 

Gliniarz po przejściach trafia na Alaskę jako komendant placówki policyjnej w małym alaskańskim miasteczku. Mało się tu dzieje, poza drobnymi zajściami, życie toczy się spokojnie. Początkowo mieszkańcy miasteczka traktują Nate'a nieufnie. Kiedy dochodzi do poważnych zdarzeń, Nate musi się wykazać nieustępliwością, wszak chodzi o morderstwo sprzed  kilkunastu lat. Jest też dziewczyna, piękna, kruczowłosa, niezależna, nie bez wpływu na decyzje życiowe Nate'a.

Jak wspomniałam, mało czytam książek, które jeden z polskich "myślicieli" nazwałby literatura laptopową, wszak Nora R. pisze dużo. Nazwałaby jej twórczość twórczością masową, ale nie ze względu na jakość, bo nie znam jej powieści, ale ze względu na ilość. Czy to źle, czy dobrze? Dla fanów jej książek - dobrze. Zapewne do klasyki literatury nie przejdzie, ale pewne jest, że rzesze fanów ma spore.

Po lekturze "Zorzy..." mogę stwierdzić z całą stanowczością, że bawiłam się dobrze. Powieść czyta się lekko, akcja interesująca, tajemnice każą trwać czytelnikowi przy książce murem. Przyznam, że dałam się złapać na lep powieści niczym mucha, bo wszystkiego tu po trosze: kryminału, romansu, powieści obyczajowej. Autorce trzeba przyznać, że potrafi czytelnika zainteresować, a i warsztat pisarski ma niezły - lekkie pióro i dar opowiadania. To takie moje pierwsze spostrzeżenia. Czy coś jeszcze przeczytam? Zapewne.  Może nawet dam się skusić na wyzwanie "Czytamy Norę Roberts"? Wystarczą dwa tytuły w roku, by spełnić warunek wyzwania. Niewiele i bezboleśnie. 



Książka przeczytana w ramach wyzwania:
Czytamy Norę Roberts
Klucznik 2015    - Śnieżna okładka
W 200 książek dookoła świata - USA
Wyzwanie biblioteczne   - II wariant