Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MG. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2013

Wiadomość z MG

Tego się nie spodziewałam. Świeżutki Proust w wydawnictwie MG. Zawsze miałam ochotę przeczytać, ale jakoś nie po drodze nam było. Powieść Prousta dostępna w każdej bibliotece, ale wydania stare, sfatygowane. I proszę  na rynku pojawia się coś świeżutkiego - premiera 9 października.

"Szanowni Państwo,
Oddajemy w Wasze ręce wydanie arcydzieła literatury XX wieku w 100-lecie pierwszego wydania.
W stronę Swanna to pierwszy tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. 

Pewnego dnia smak magdalenki zanurzonej w herbacie budzi w bohaterze, młodym człowieku rozpieszczonym przez matkę i babkę, wspomnienia. Wraca on myślą do miasteczka Combray, gdzie spędzał cudowne wakacje jako dziecko. Powracają też wspomnienia spacerów szlakiem posiadłości pana Swanna, gdzie mieszka niedostępna księżna będąca obiektem westchnień bohatera…
Jeśli myślicie Państwo, że 100 lat temu pisarzowi, a zwłaszcza pisarzowi genialnemu, było łatwiej niż dzisiejszym twórcom  – jesteście w poważnym błędzie. Marcel Proust długo nie mógł znaleźć wydawcy. Pierwszy odrzucił maszynopis bez czytania, drugi uznał, iż utwór pana Prousta „zbyt różny jest od tego, co publiczność nawykła czytać”, inni wręcz zbywali bogatego amatora drwinami. Wreszcie zdecydował się wydać książkę za własne pieniądze, choć uważał że to deprecjonuje autora i utwór.
Po publikacji pierwszego tomu, krytyka zachowała pogardliwe milczenie, ale powieść powoli zyskiwała czytelników i kiedy miał się ukazać tom drugi, już oczekiwała go  grupa zdeklarowanych odbiorców. I wtedy właśnie wybuchła pierwsza wojna światowa.
Powinno oznaczać to koniec kariery pisarskiej Prousta, stało się jednak inaczej. Pierwszą książką, która ukazuje się we Francji po zakończeniu wojny jest właśnie ten drugi tom, pod tytułem W cieniu zakwitających dziewcząt…
                                                                                         
W stronę Swanna ukaże się 9 października.

Nas możecie odwiedzić na FB (facebook.com/WydawnictwoMG) oraz na stroniewww.wydawnictwomg.pl
Książka została objęta patronatami przez następujące media: Papierowe myśli; Chorzowianin; granice.pl; magazyn literacki „Książki”; IRKA; Bookieriada"


poniedziałek, 30 września 2013

Spotkanie w Katowicach














Ostatnio u mnie mniej refleksji na temat przeczytanych książek, a więcej niusów o  premierach i promocjach książkowych. Jakoś ostatnimi czasy tak mi się porobiło i nic nie poradzę. I dziś będzie niejako reklamowo z czystej nieprzymuszonej woli. Parę dni temu dotarła do mnie z Wydawnictwa MG książka Zbigniewa Białasa "Puder i pył"


Otwarłam książkę zaciekawiana, bo od jakiegoś czasu (a wstyd!) na wirtualnej półce ebook "Korzeniec" wirtualnym kurzem obrasta. Nie żebym awersję jakąś do pana Zbigniewa Białasa czuła, ot, po prostu przyczyna prozaiczna - czasu brak. No więc otwarłam książkę, a tam stoi napisane:

"W książce, którą Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku trzymasz właśnie w dłoniach, pojawiają się postaci, występujące również w poprzedniej powieści Zbigniewa Białasa Korzeniec. Jeśli jesteś ciekawa/ciekaw ich wcześniejszych losów poniżej kilka słów na ich temat (...)"

Przecież nie będę czytać skrótu na temat losów bohaterów, skoro "Korzeniec" w zasięgu ręki. Odkurzywszy ebooka  z wirtualnego pyłu, wzięłam się za lekturę. Kochani, kto ma książkę albo zadaje sobie pytanie: mieć albo nie mieć, to mu odpowiadam: mieć i czytać. Zapewniam, zabawa przednia, choć trup bez głowy wala się po nasypie kolejowym. Ale o tym innym razem...
 Teraz do reklamy tej zapowiedzianej zmierzam, reklamy dla miłośników twórczości Zbigniewa Białasa:

Panowie i Panie - szykuje się spotkanie


Ja osobiście nie przybędę, bo jestem dokładnie na drugim krańcu Polski, tym którzy na Chorzowską 107 w Katowicach mają rzut beretem - zazdroszczę. Baaardzo!

środa, 19 czerwca 2013

Prowincja pełna smaków - Katarzyna Enerlich

27.
Katarzyna Enerlich - Prowincja pełna smaków
Wydawnictwo MG
Rok wydania 2013
ISBN 978-83-7779-123-3
Ilość stron 249
okładka

Nie nadążam z pisaniem. Czytam ale z pisaniem zalegam. Leży więc lista książek przeczytanych przede mną i upomina się o moją uwagę.
Dziś zatem będzie  o "Prowincji pełnej smaków" Katarzyny Enerlich. Katarzyny z Mrągowa. Zestaw "prowincjonalnych" książek posiadam od dawna, ale jakoś nie mogły się doczekać mojej uwagi. I oto dotarły do mnie "Smaki" z wydawnictwa MG i cykl zaczęłam czytać od końca. Oj szkoda, że  czytanie "Prowincji" odkładałam na czas nieokreślony, bo to przecież książki o regionie, w którym przyszło mi mieszkać i które ogromnie lubię. Kiedyś były to książki Turkowskiego i Paukszty. Dziś urokliwe Mazury opisuje Katarzyna Enerlich.

Życie Ludmiły, bohaterki opowieści, związane jest z Mrągowem, miasteczkiem na Mazurach. Tu mieszka, pracuje, uprawia przydomowy ogródek, pisze książkę i opiekuje się córką. Rozstaje się z mężem, ale stara się, by ich kontakty były poprawne, pozbawione niechęci. Mają przecież córkę. Stara się tez ułożyć na nowo życie. Kocha i jest kochana. I tyle fabuły, bo fabuła książki jest tylko pretekstem do opowieści o Mazurach - o przyrodzie, barwach, smakach, ludziach, ich burzliwej przeszłości, ale i tradycjach, o skomplikowanych relacjach polsko-niemieckich.

Zastanawiałam się, co mnie w tej książce urzekło? Nie fabuła, nie dzieje Ludmiły, a klimat . Ciepło, spokój płynący z kart książki. Celowo nie używam określenia powieść, bo chyba nie powieść to, a raczej...recepta na szczęście.  Stabilne życie , przydomowy ogródek, dobre jedzenie z własnej kuchni, grzybobranie, dobre stosunki z bliźnimi - to stanowi treść mazurskiej opowieści. W niej splata się fikcja i autentyczne wydarzenia, współczesność i historia. I jestem pewna, drogi czytelniku, że jeśli wstąpisz na mrągowski ryneczek, spotkasz na pewno Ludmiłę kupującą truskawki, wszak sezon w pełni.
Polecam, bo książka warta uwagi.




Leśniczówka Pranie

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG
Przeczytane w ramach wyzwania:
- Polacy nie gęsi

piątek, 5 kwietnia 2013

"Drewniak" czyli...dostała w spadku domek po dziadku

15.
Dorota Combrzyńska-Nogala - Drewniak
Wydawnictwo MG
Rok wydania 2012
ISBN 978-83-7779-096-0
Ilość stron 262
Oczywiście,  nie cała prawda tkwi w tytule posta, bo i owszem, jest spadkobierczyni, jest spadek, jest domek - tytułowy drewniak, ale nie ma dziadka. Jest, a raczej był wujek
Otóż Łucja zwana Łućką dostaje spadek. Kłopotliwy, bo wpisany na listę zabytków, ale szkaradny i nadwyrężony znakiem czasu. Tknąć go w celach renowacyjnych, ani zrównać z ziemią nie wolno. Mało tego. W "drewniaku" zadomowił się dziki lokator, blokując lepszą część chałupiny, część wyposażoną w łazienkę. Łucji to nie zraża. Rozpoczyna życie od nowa. Rzuca narzeczonego i po cichu wyprowadza się do odziedziczonych czterech ścian, by pracować twórczo nad komiksem. W ciszy i spokoju. Życie jednak płata figle. Tu, gdzie się instaluje, nie jest ani cicho, ani spokojnie, a raczej rozrywkowo, wybuchowo, a w końcu tragicznie. Niemożliwy taki zestaw? Możliwy, bo okazuje się, że w wydaniu Doroty Combrzyńskiej-Nogali powieść może być i zabawna i tragicznie-przejmująca.

A i towarzystwo w nowym miejscu niebanalne, żyją niczym rodzina, wspierają się wzajemnie. Żyją w symbiozie sześćdziesięciolatki z dwudziestolatkami, świetnie się rozumieją:  karlica Marlenka, samotna matka z trójką dzieci - Basia, Władek Szuszfelak - handlarz od antyków, Janusz Poniewieski - amator filmowiec pokręcony psychicznie. Do tej barwnej i sympatycznej grupy dołącza Łućka, jej przyjaciel "dres" o wdzięcznej ksywce Balero i przypadkiem poznany w teatrze lalek - aktor Walery. A wszyscy z zacięciem artystycznym, ekscentryczni. Pojawia się także tajemniczy klaun.

Lektura początkowo wydaje się być zabawna, choć każdy z bohaterów po przejściach. Opowiadają jednak zabawne anegdotki, wspólnie się bawią, przeżywają romansowe wzloty i upadki, pragną miłości. Wydawałoby się, że wydarzenia dziejące się w powieści są mało realne, zupełnie oderwane od rzeczywistości, wyssane z palca przez autorkę o bogatej wyobraźni. Ale czy tak jest? Okazuje się, że wszystko ma swoje uzasadnienie, wszystko jest bardziej realne niż wydawać się może. Wszystko może się zdarzyć tu i teraz.

Powieść zaskoczyła mnie pozytywnie, szczególnie fantastycznie zarysowanymi postaciami, bo choć niepozbawione wad, to jednak ciepłe, empatyczne, wzbudzające sympatię. Nieprzewidywalność zdarzeń, tajemniczość powieści też robi swoje. Książkę polecam, sama rozglądam się za następna lekturą pani Doroty, mając nadzieję, że będzie równie dobra.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MG

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
- Polacy nie gęsi
- Pod hasłem
- Od A do Z

niedziela, 3 lutego 2013

Miriam - Jarosław Klonowski

5.11

Tydzień piaty
28.01.2013 - 03.02.2013

Jarosław Klonowski - Miriam
Wtdawnictwo MG
Rok wydania 2012
ISBN 978- 83-7779-063-2
Ilość stron 237


Bohaterką powieści jest młoda Żydówka Miriam. Wiedzie żywot niespokojny, awanturniczy, wplątuje się w liczne tarapaty. Można by rzecz, że jak na czasy, a żyje w czasach średniowiecza, jest kobieta wyzwoloną.  Odznacza się niezwykłymi umiejętnościami, których raczej kobiety nie posiadają - włada doskonale bronią i jak się okazuje, ma umiejętności nadprzyrodzone. Doskonale radzi sobie z męskimi przeciwnikami. W perypetiach, jakie się jej przydarzają, towarzyszą  janczar Bartłomiej Chodyna zwany Wroną i tajemnicza postać - alchemik Bogumił. Wprawdzie każde z nich ma swoje sprawy, ale jednoczą oni siły, bo zadania jakie mają do wypełnienia, dotyczą tych samych osób.

Akcja toczy się wartko, rozgrywa się w Inowrocławiu, Kruszwicy, głównie zaś w Bydgoszczy. Tajemnicze pożary, niewyjaśnione mordy tworzą atmosferę grozy. Pogonie, walki nie pozwalają się nudzić. 
Bezapelacyjnym atutem powieści jest dbałość o szczegóły epoki. Jak się okazuje, autor jest z wykształcenia historykiem i znawcą średniowiecza. 

Ale czy to wystarczy, by powieść porwała czytelnika?  Cały czas miałam wrażenie, że coś mi w powieści umyka, traciłam wątek, myliłam postacie, nie bardzo wiedziałam, kto za czym goni. Jak się okazało, przyczyną mojego zagubienia była nieznajomość poprzednich części trylogii.Sam autor w jednym z wywiadów powiedział:

"Miriam" opowiadać będzie o losach jednej z bohaterek z poprzednich książek. Jej fabuła spaja historie z ,,Tajemnicy św. Wormiusa" i ,,Ogni św. Wita". Teoretycznie nie da się czytać ,,Miriam" bez znajomości pierwszej i drugiej części.*

Nie jestem też fanką fantasy, doczytałam poniewczasie , że to fantastyka historyczna, a tego typu literatury raczej unikam. Na książkę skusiłam się z tej racji, że lubię epokę średniowiecza, a zapowiedzi obiecywały zabawę, jak mniemałam, w stylu Umberto Eco. Sam sposób przedstawienia epoki mnie nie rozczarował - mroczność, dbałość o szczegóły życia średniowiecznego zdawały się być rzetelne. Gorzej było ze śledzeniem wartkiej akcji i podążanie w ślad galerii postaci i kojarzenia ich z wydarzeniami. Nie wiem, czy to wina autora, czy moja wynikająca z nieznajomości poprzednich części, ale o tym przekonam się, kiedy przeczytam część pierwszą i drugą..



* Wywiad z autorem

Dziękuję wydawnictwu MG za możliwość przeczytania książki



Wyzwania czytelnicze:
- Pod hasłem - imię
- Polacy nie gęsi


- Baza Recenzji Syndykatu Zbrodni