wtorek, 1 marca 2011

Ulica Nadbrzeżna - John Steinbeck

10.17
28.02.2011 - 06.03.2011
John Steinbeck - Ulica Nadbrzeżna
Wydawnictwo: Czytelnik
Rok wydania: 1958
Ilośc stron: 248

Dlaczego akurat ta książka? Bo wcześniej jakoś o niej nie słyszałam, a może mi umknęła gdzieś z pamięci? Dobrego dokonałam wyboru, książka od pierwszej linijki fantastyczna. Steinbeck tę powieść napisał na prośbę grupki żołnierzy: Napisz coś wesołego! I napisał, napisał książkę o ulicy Nadbrzeżnej w dzielnicy Paisanos miasta Monterey. To powieść o ludziach żyjących na jednej ulicy w symbiozie, ludziach różnych - od niepracujących cwaniaczków, przez sklepikarzy, bezdomnych, panienki z domu publicznego po ludzi wykształconych, takich jak Doktor. Życie toczy się powoli, bez wstrząsów, ludzie wygladają na szczęśliwych, dopóki do akcji nie wkracza Mack ze swoimi przyjaciółmi. Mack -  życzliwy ludziom ale urodzony pechowiec, wiedzie żywot włóczęgi, którego porzuciła żona. 
Pechowiec - z tysiącem pomysłów, a każdy pomysł Macka przyprawia czytelnika o drżenie - czym to się skończy? A kończy się zazwyczaj kataklizmem. Ale w tej gromadzie nie ma niesnasek, jeżeli już to krótkotrwałe, bo ci ludzie nie mogą się bez siebie obyć, wszyscy są od siebie w jakimś sensie zależni. Wzajemnie się wspierają, bo ta dziwna społeczność to nie "dziwki,  alfonsi,szulerzy  i sk...syny" ale "święte kobiety, aniołowie, męczennicy i zacni ludzie", jak mówi autor. A mówi,  jak na Noblistę przystało,   pięknym językiem, językiem poetyckim niemalże, choć prostym, bez dziwaczności.  


I jeszcze o wydaniu książki - chciałoby się powiedzieć, że szara myszka wśród współczesnych książek, ale do takich wydań czuję sentyment - szarych , smutnych, komunistycznie siermiężnych.


Suma przeczytanyych stron: 3799 + 248 = 4047

poniedziałek, 28 lutego 2011

Na potem

28.02.2011 - 06.03.2011

Czytając na blogu Nocne lektury post "cztery kaprysy panny porządek" roześmiałam się głośno, budząc tym zdziwienie mojej kociej menażerii. Nie pragnienia "pani porządek" mnie rozśmieszyły a raczej zbieg okoliczności - odkładanie na potem, choć z różnych przyczyn. Dwa dni temu wspomniałam o Steinbecku. Jest mi szczególnie wstyd, bo żadnej jego książki nie czytałam, widziałam dawno temu filmy zrobione na podstawie książek Steinbecka: Grona gniewu i Na wschód od Edenu. Dziś w łazience przy porannych ablucjach znów Steinbeck przyszedł mi do głowy i to moje "Steinbeckowe nieczytanie". I chyba sobie uświadomiłam pewną rzecz, dotyczącą nie tylko Steinbecka, ale i innych bardzo znanych autorów, a przede wszystkim Noblistów. Nie czytam, bo wychodzę z założenia, że zawsze zdążę, mogą sobie Nobliści spokojnie leżeć na półce, bo o nich się nie zapomina i wiadomo, że kiedyś się do nich trafi. Dziś przestaje odkładać na potem i zaczynam "Ulicę Nadbrzeżną" - pierwszy akapit jest cudny.
         Teraz zastanawiam się, czy aby na pewno nie czytałam Steinbecka, wiele książek czytałam w dzieciństwie, bywało tak, że czytałam i nie miałam bladego pojęcia, o czym. Czasem te książki wypływają z niepamięci i dziwię się: ja to przecież znam. Tak było z książką Pirro Ugo "Jovanka i inne", nie wiem, czy dziś ktoś go zna, a i ja niewiele pamiętam, bo książkę czytałam w pierwszej czy drugiej klasie szkoły podstawowej, niewiele z niej rozumiejąc, w pamięć zapadł mi tylko tytuł i kobiety na wojnie - więc książki z dzieciństwa, te dorosłe do powtórki!

niedziela, 27 lutego 2011

Kot, który jadał wełnę - Lilian Jackson Braun

9.16
21.02.2011 - 27.02.2011
Tydzień dziewiąty

Lilian Jackson Braun - Kot, który jadał wełnę
Dobry Kryminał,  t. 2
Wydawnictwo Elipsa
Rok wydania: 2008

Odłożyłam na jakiś czas Ishiguro. Zestaw moich ostatnich lektur nastrajał mnie raczej pesymistycznie, postanowiłam zatem zająć się kotami czyli cyklem powieściowym "Kot, który..." - cyklem tasiemcem, bo liczącym 30 tomow. Pierwszą część przeczytałam z obowiązku - znudziła mnie okrutnie, ale druga część mile mnie zaskoczyła. Sympatyczny kryminał, z kotem Koko w roli głównej  i przesympatycznym opiekunem. Pojawia się też drugi kot, a w zasadzie kotka - Yum Yum. I jak to w kryminale trup musi być, ale nie ściele się gęsto Dziennikarz Qwilleran wraz ze swoim zdolnym kotem rozwiązują zagadkę: kto, kogo i za co? Akcja tejże powieści toczy się w światku dekoratorów wnętrz i warto sobie wynotować ( czego ja nie zrobiłam i żałuję) nazwy kolorów, jakie pojawiają sie w rozmowach, bo nadmienić należy,  że tym razem Qwilleran prowadzi magazyn "Stylowe Wnętrze" , a nazwy kolorów przepyszne:
biel w odcieniu pieczarki, biel z odcieniem lekkiej zieleni czyli krem z porów, bakłażany, przejrzałe melony, odcień ostrygi i co kto sobie wymarzy.
Dla tych, którzy nie lubia brutalności w stylu Stiega Larssona polecam owe kocie soft-kryminałki pani Braun. Dobra zabawa, cudne, harcujące i do tego inteligentne koty - słowem lektura lekka, łatwa i przyjemna, zalecana jako przerywnik między poważnymi tytułami - o czym zapewnia Was posiadaczka dwóch szalonych kotów.

Baza recenzji Syndykatu ZwB 

Steinbeck

21.02.2011 - 27.02.2001

109 rocznica urodzin noblisty, Nobla otrzymał w roku 1962, kiedy skończył 60 lat. Studiował na Uniwersytecie Stanforda, potomek niemieckich emigrantów. Sławę przyniosła mu Tortilla Flat. Za "Grona gniewu" nagrodzono go nagrodą Pulitzera. Może w ramach wyzwania czytelniczego nobliści warto by uwzględnić coś z powieści jubilata?

Bibliografia wg wikipedii:
1935 Tortilla Flat
1937 Myszy i ludzie (Of Mice and Men)
1939 Grona gniewu (The Grapes of Wrath)
1945 Ulica Nadbrzeżna (Cannery Row)
1947 Autobus do San Juan (The Wayward Bus)
1951 Dziennik z Morza Corteza (The Log from the Sea of Cortez)
1952 Na wschód od Edenu (East of Eden)
1954 Cudowny czwartek (Sweet Thursday)(część II po wojnie)
1957 The Short Reign of Pippin IV
1958 lub wcześniej Ulica Nadbrzeżna (Cannery Row), część I (przed wojną)
1958 Była raz wojna (Once There Was a War)
1961 Zima naszej goryczy (The Winter of Our Discontent)
1962 Podróże z Charleyem : w poszukiwaniu Ameryki (Travels With Charley: In Search of America)
1966 America and Americans



    piątek, 25 lutego 2011

    Henryk VIII... i gwara śląska

    21.02.2011 - 27.02.2011


    No to bęc! Najpierw kupiłam, póżniej przeczytałam opinie. Wcześniej rozglądałam się za książką, ale ostatnio od zakupów odstraszają mnie ceny. No i dziś dostałam z merlina newslettera, że rozdają za półdarmo. Okazało się jeszcze, że książkę można samemu odebrać, więc odpadają koszty przesyłki, to jak  nie kupić? Kupiłam i zaczęłam grzebać w internecie, wpadłam na opinię, że tłumaczenie "do bani" - wyrażenia z gwary śląskiej , błędy gramatyczne, stylistyczne i po 40 stronach ma sie serdecznie dość. Książka trafi do mnie około świąt Wielkiej Nocy, więc może zapomnę, że mnie zniechęcono i może akurat gwara śląska na dworze angielskim, będzie całkiem miła i utwierdzająca w przekonaniu, że śląska kultura była tak ekspansywna, że już w XV wieku wszechwładnie ogarnęła Europę. Ślązacy górą i to jest budujące! Tylko ciekawa jestem, czy dalej będzie mi tak wesoło po przeczytaniu książki? Jeżeli uda mi się przebrnąć te magiczne 40 stron i dobrnę do końca.

    czwartek, 24 lutego 2011

    Sceny z życia małżeńskiego - Ingmar Bergman

    9.15
    21.02.2011 - 27.02.2011
    Tydzień dziewiąty

    Ingmar Bergman  - Sceny z życia małżeńskiego
    Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
    Wydawnictwo Poznańskie
    Rok wydania: 1975

    Ingmara Bergmana kojarzyłam zawsze z filmem, widziałam jakieś jego filmy, ale to stare dzieje i niewiele z nich pamiętam, a raczej bardziej "nic" niż "niewiele".
    Tytuł "Sceny z życia małżeńskiego" siedział mi z tyłu głowy wraz z tytułem "Tam  gdzie rosną poziomki".  Nie wiem, dlaczego. Po ksiązkę sięgnęłam z dwóch powodów: ulubiona seria ( najlepsze, co się mogło wydarzyć na rynku wydawniczym w komunistycznej Polsce ) i znane nazwisko, nawet bardzo znane. Trochę przestraszyła mnie forma tekstu - sztuka teatralna, scenariusz?
    Zawsze miałam problemy z czytaniem sztuk, rozpraszał mnie podział na role, didaskalia. Ba, nigdy nie potrafiłam czytać komiksów, bo - albo czytałam tylko dymki, albo oglądałam tylko obrazki. Po dwóch stronach rezygnowałam zniechęcona. Postanowiłam się jednak przemóc i poszło. Nawet w miarę gładko, bo fabuła wciaga, przestaje się zauważać to poszatkowanie - na sześć scen i role. Pokrótce, to historia małżeństwa z dwójką dzieci, małżeństwa tak nieskazitelnego, że aż proszącego się o upadek. I tak się dzieje, od wymuskanego życia, poprzez drobne niesnaski, do obelg i rękoczynow i w końcu do rozstania, choć finał jest zaskakujący.  Historia przygnebiająca, ale doświadczenia bohaterów pewnie mogą nas czegoś nauczyć. Czego? Stosunku do drugiego czlowieka, zrozumienia jego pragnień, marzeń. Moralitet? Nie, może sprawozdanie z obserwcji życiowych Bergmana, bo jak sam stwierdził - "trzy miesiące zajęło mi napisanie tych scen, a doświadczenie ich zabrało całe życie."* Ciężkie to doświadczenia i bolesne, destrukcyjne.  Pesymistom książki nie polecam. Chociaż gdyby pomysł Bergmana odsprzedać Danielle Steel, pewnie zrobiłaby z tego książkę, która małaby niezłe "branie"  i obowiązkowo nagrodę księgarzy, no ale nie byłby to już Bergman, mistrz słowa i doskonały obserwator, znawca ludzkich niedoskonałości.

    *Ingmar Bergman "Sceny z życia małżeńskiego", tłum. Maria Olszańska, Karol Sawicki, Wydawnictwo Poznańskie, 1975, s. 16

    Suma przeczytanych stron: 3448 + 163 = 3611
    (publikowane - biblionetka)

    środa, 23 lutego 2011

    Skandynawowie przybyli

    21.02.2011 - 27.02.2011

    Dziś Poczta Polska zapukała do moich drzwi, spodziewałam się przesyłki z Gdańska po sfinalizowanej transakcji na allegro i ugodowego dogadania: A może Pan mi dorzuci z innych aukcji?
    Dorzucił, bo komunikatywny, bezproblemowy.
    Dziękuję, Panie Maćku.
    Co jakiś czas napada mnie na skandynawskiie czytanie, ostatnio (dawniej niż ostatnio) czytałam z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich "Zabójstwo" Kare Holt. Umęczyłam się, bo lektura mroczna, trudna w odbiorze.
    Dokupiłam Słownik Pisarzy Skandynawskich i Aleksandra Rogalskiego "Pod północnym niebem", aby łatwiej przedzierać się przez  "Skandynawię".

    A oto moja zdobycz. Od dołu puszą się dumnie w stosiku:

    W sali zwierciadeł. Antologia poezji szwedzkiej
    Stieg Dagerman - Weselne kłopoty ( Szwecja )
    Veijo Meri - Kobieta na zwierciadle narysowana ( Finlandia )
    Per Olof Sundman - Dochodzenie (Szwecja)
    Selma Lagerlof - Gosta Berling ( Szwecja ) - Nobel
    Vilhelm Moberg - Jedź dziś nocą (Szwecja )
    Mika Waltari - Obcy przyszedł na farmę ( Finlandia )
    Par Lagrkvist - Zło ( Szwecja ) - Nobel
    Per Anders Fogelstrom - Miasto moich marzeń (Szwecja)
    Paavo Haavikko - Lata (Finlandia )
    Toivo Pekkanen - Moje dzieciństwo ( Finlandia )
    Ingmar Bergman - Sceny z życia małżeńskiego ( Szwecja)

    Za jakiś czas, może dojdą jeszcze jakieś skandynawskie książki, ale o tym innym razem.