Był sobie kiedyś taki zespół Fasolki, nawet nic o Fasolkach nie wiem, nie pamiętam, ale za to kołacze mi po głowie pewna piosenka z ich repertuaru:
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
A ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.
Tak naprawdę to mam dwa koty ( właśnie jeden mości się na mojej świeżo upranej i wyprasowanej białej bluzce), a rybki odwiedzam po rodzinie. Piosenka zalęgła mi się w głowie, kiedy zaczęłam szukać jakiegoś tytułu do grupy postów o literackich i nie tylko - kotach. Często spotykam te stworzenia na kartach książek, z pełną świadomością przygarniam książki z kotem w tytule, skwapliwie zaznaczam kocie fragmenty z książek niekoniecznie kocich. Ale potem gdzieś to ginie, ucieka z pamięci. Postanowiłam więc dać kotom pole do popisu. Dziś będzie o kotach Julii Child, a w zasadzie o kotce Mini, którą poznałam na kartach książki "Moje życie we Francji", a która to przygarnięta w Paryżu rozpoczęła romans Julii Child z kotami, który trwał do końca jej życia. A oto co pisze pani Mini - Julia.
Julia Child oddając się pasji swojego życia - gotowaniu, nie zapominała o dwóch dla siebie ważnych istotach. Pisze:
Nigdy w życiu nie traktowałam czegoś lub kogoś tak poważnie ( prócz męża i kota ) i za każdym razem z wielkim żalem wychodziłam z kuchni.
Dodam jeszcze tylko, że kotka francuska Minette bardzo przypomina moją Krecię, której też urody nie brakuje.
--------------------------
Cytaty pochodzą z książki Julii Child "Moje życie we Francji", Wydawnictwo Literackie, 2010, s. 53 - 54, 95.
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
A ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.
Tak naprawdę to mam dwa koty ( właśnie jeden mości się na mojej świeżo upranej i wyprasowanej białej bluzce), a rybki odwiedzam po rodzinie. Piosenka zalęgła mi się w głowie, kiedy zaczęłam szukać jakiegoś tytułu do grupy postów o literackich i nie tylko - kotach. Często spotykam te stworzenia na kartach książek, z pełną świadomością przygarniam książki z kotem w tytule, skwapliwie zaznaczam kocie fragmenty z książek niekoniecznie kocich. Ale potem gdzieś to ginie, ucieka z pamięci. Postanowiłam więc dać kotom pole do popisu. Dziś będzie o kotach Julii Child, a w zasadzie o kotce Mini, którą poznałam na kartach książki "Moje życie we Francji", a która to przygarnięta w Paryżu rozpoczęła romans Julii Child z kotami, który trwał do końca jej życia. A oto co pisze pani Mini - Julia.
Nasz domowy krąg nie byłby kompletny, gdyby nie zaadoptowała nas pewna młoda dama, której daliśmy na imię Minette (Koteczka). Ta sprytna, wesoła, brązowo-kremowa mała panienka była zapewne mieszańcem, może nawet udomowionym dachowcem. (...)
"Mini" wkrótce stała się ważną częścią naszego życia. Lubiła siedzieć Paulowi na kolanach przy obiedzie i zgarniać łapką kąski z jego talerza, kiedy myślała, że nikt nie widzi. Spędzała mnóstwo czasu na zabawie obwiązaną sznurkiem brukselką albo na zaglądaniu pod kaloryfery z badawczo postawionym ogonem. Co jakiś czas dumnie ofiarowywała nam mysz. Była pierwszym kotem w moim życiu i zupełnie podbiła moje serce. Niebawem zaczęłam zauważać koty w całym mieście: te czające się w zaułkach, te wygrzewające się na murkach albo spoglądające na człowieka z okien. To były takie intrygujące, niezależne stworzenia. W myślach zaczęłam je identyfikować z Paryżem.
kadry z filmu: Kot w Paryżu
Poszukiwania kotki-fotki zawiodły mnie do dwóch książek o kotach Julii. Jedna to książka dla dzieci i druga - książka dla dorosłych:
Julia Child oddając się pasji swojego życia - gotowaniu, nie zapominała o dwóch dla siebie ważnych istotach. Pisze:
Nigdy w życiu nie traktowałam czegoś lub kogoś tak poważnie ( prócz męża i kota ) i za każdym razem z wielkim żalem wychodziłam z kuchni.
Dodam jeszcze tylko, że kotka francuska Minette bardzo przypomina moją Krecię, której też urody nie brakuje.
foto r. weinerowski
--------------------------
Cytaty pochodzą z książki Julii Child "Moje życie we Francji", Wydawnictwo Literackie, 2010, s. 53 - 54, 95.





