Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agora. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Wilczyce - Aneta Borowiec


Aneta Borowiec - Wilczyce
Wydawnictwo Agora SA
Rok wydania 2012
ISBN 978-83-2668-0779-4
Ilość stron 319

.Mało u mnie było w księgozbiorze literatury kobiecej. Pod koniec ubiegłego roku przetoczyła się fala krytyki na jej temat, a to za sprawą jednego z literatów-malkontentów. Literaturze babskiej oberwało się srodze a i babskim czytelnikom - takoż. I powiem szczerze, że od tej pory baczniej przyglądam się babskim książkom i zebrałam już ich sporą kolekcję.
Z przekory i w myśl powiedzenia - na złość mamie odmrożę sobie uszy, bo chyba warto wiedzieć, co wywołuje takie frustracje literata i dziki atak na kobiecą twórczość. Wśród nazwisk wymienionych alfabetycznie w owym tekście nazwiska Anety Borowiec nie było, więc drogie czytelniczki, możecie śmiało książkę czytać.

Natalia, pod wpływem gęstej atmosfery w rodzinnym domu, wyprowadza się do odziedziczonego po babci mieszkania. Z matką utrzymuje bardzo chłodne stosunki, łącznikiem z rodziną jest ojciec, który kocha Natalię, ale bardziej Marię - swoją żonę. Ale Natalia nie narzeka. Ma narzeczonego, z którym chce ułożyć sobie życie; przyjaciółkę Alicję, krąg koleżanek i niezłą pracę. No i rodzinę, na której wsparcie  może liczyć (wyłączając Marię). I tak jak w życiu, nie wszystko może być piękne. Jej związek z Tomaszem rozpada się, a to za sprawa jednej z koleżanek - Joanny, której Natalia intuicyjnie nie znosi. Zwrotów w akcji jest więcej i to zaskakujących, nawet szokujących, ale to nie w tym siła powieści. Czym innym broni się powieść.

Po pierwsze - świetnie zarysowane postacie  - chłodna i nieczuła Maria, babka Wanda - ciepła i kochająca, Alicja - przyjaciółka Natalii szantażowana emocjonalnie przez matkę i borykająca się z nieudanymi związkami, no i Natalia - kochająca ojca, nienawidząca matkę, uwiązana przy Tomaszu. Słowem - galeria nietuzinkowych postaci.

Po drugie - język, którym autorka posługuje się sprawnie i pięknie, dlatego książka mnie uwiodła. Bo nie fabuła tu ważna , a styl i inteligencja. Przyznam, że okroiłabym fabułę z sensacyjności, ale pewnie zaprotestowałyby zwolenniczki porywających akcji.
No i samą autorkę darzę sympatią za miłość do Jane Austin i literatury środka, za Wysokie Obcasy, których jest redaktorem naczelnym.

Książkę polecam, bo książka babska w pozytywnym tego słowa znaczeniu - o kobietach i dla kobiet .
Za książkę dziękuję Agorze, choć początkowo sceptycznie odnosiłam się do prezentu. Przyznam, że "Wilczyce" to całkiem dobra literatura.


Książka przeczytana w ramach wyzwania czytelniczego:
- Trójka e-pik - książka o kobietach
- Polacy nie gęsi

niedziela, 16 stycznia 2011

Busz po polsku - Ryszard Kapuściński

10.01.2011 - 16.01.2011
Ryszard Kapuściński - Busz po polsku
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2008
ISBN 978-83-7552-113-9

Książkę nieraz miałam w ręku i odkładałam na półkę. Jakoś nie pociągał mnie ten "Busz..."  Książka ta kojarzyła mi się nieodparcie ze starymi wydaniami reportarzy, których nikt nie czytał, propagandą sukcesu,  siermiężnością życia w Polsce Ludowej. Książkę wpisałam jednak na listę lektur. Dlaczego? Bo skoro ukazuje się siódme wydanie ( rok 2008 ), to coś w tej książce być musi. Zabieram się niechętnie i w zasadzie kończę zniesmaczona. Niechęć mija szybko po pierwszym reportarzu  - wojna w odczuciu dziecka, zaskakuje mnie stwierdzenie, że dla tegoż dziecka wojna to normalność, dziecko nie zna innej sytuacji. Im dalej, tym różniej. Są reportarze, które poruszają - Wydma, Piątek pod Grunwaldem, Reklama pasty do zębów, ale są takie, które niecierpliwią, nudzą, denerwują napuszeniem - Dom, Drzewa przeciw nam, Busz po polsku. Z reportarzy wyziera siermiężność, mozół życia, tragizm, stagnacja, ale i pochwała socjalistycznego budownictwa - ten przytaczany przeze mnie "Dom", aż się prosi by zaśpiewać: "Zbudujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom, Warszawo! Niech się mury pną do góry..."Cóż, trzeba na reportarze owe patrzeć przez pryzmat epoki , w jakiej powstały, a powstawały w latach 50. i 60. Publikowano je w Polityce. W wersji książkowej ukazały się pierwszy raz w roku 1962. Nie potępiam w czambuł, bo Kapuściński jest mistrzem we władaniu słowem. A pisze pięknie:. Oto fragment z "Piatka pod Grunwaldem":
Okolica gorzała jeszcze gdzieniegdzie, czerniła się zgliszczami, cuchnęła wystałą spalenizną, (...) szczęk oręża odebrzmiał już i zacichł, a w miejsce tego kląskały skowronki i w jeziorze woda pluskała niebuńczucznie.
Piekny to język i pięknie brzmią słowa - odebrzmieć, zacichnąć, niebuńczucznie. Bohater reportarzu nie zachorował, nie zaniemógł, ale "zaszwankował cieleśnie". W "Wydmie" kilkakrotnie, jak refren, jak mantrę powtarza zdanie: Wiatr trącał piasek, piasek drżał i śpiewał. Czytałam więc te reportarze nie dla treści, a dla takich perełek językowych. I mimo tej nieszczęsnej Ghany na końcu zbioru, która nieodparcie na myśl nasuwa wierszyk z dzieciństwa: "murzynek Bambo w Afryce mieszka", dobrze, że przez "Busz..." ,choć z niejakim mozołem, przedarłam się jednak.

Suma przeczytanych stron: 1559 + 123 = 1682